Archiwalne wideo, parkiet, tańcząca Martyna i jej tata Stasio. Ten klip ma teraz zupełnie inne znaczenie niż wtedy, gdy go nagrywano.
Martyna Wojciechowska nie musiała pisać wiele. Wystarczyło jedno zdanie - i tysiące fanów w komentarzach zrozumiało wszystko.
Stanisław Wojciechowski - kim był tata Martyny?
Stanisław Wojciechowski był kierowcą rajdowym i mechanikiem samochodowym. To on zaszczepił w córce miłość do motoryzacji i podróży - pasję, która stała się jej znakiem rozpoznawczym na całym świecie. Szeroka publiczność nie wiedziała zbyt wiele o ojcu podróżniczki za jego życia. Wojciechowska rzadko wprowadzała rodzinę na widok publiczny.
Stanisław Wojciechowski zmarł w 2025 roku. Martyna poinformowała o tym fanów 19 lutego 2025 roku. Od tamtej pory minęło kilka miesięcy - ale rana wyraźnie nie zagoiła się ani trochę.
Wpis, który trudno czytać bez wzruszenia
Z okazji Dnia Ojca dziennikarka opublikowała na Instagramie archiwalne nagranie, na którym tańczy z tatą na parkiecie. Do filmiku dołączyła osobisty wpis, który fani natychmiast zalali komentarzami.
"Tatku, dla mnie wciąż tu jesteś, chociaż dzisiaj już nie mogę Cię przytulić i usłyszeć Twojego głosu. Byłeś Tatku moją bezpieczną przystanią, dzięki Tobie nauczyłam się, że niemożliwe nie istnieje i że zawsze warto iść swoją drogą. Tęsknię za tym, że dla kogoś byłam całym światem. Mój Tata Stasio, król życia i parkietu. Takiego Cię zawsze będę pamiętać" - napisała Wojciechowska na Instagramie.
Fani nie kryli wzruszenia. "Piękna relacja. Której szczerze zazdroszczę", "Nie da się nie wzruszyć", "Piękne wspomnienie, cudowny" - takie komentarze posypały się pod postem w ciągu kilku minut.
Wojciechowska od lat uchodzi za kobietę ze stali - przeżyła trudne wyprawy, publiczny rozwód z Przemysławem Kossakowskim, wielokrotnie wychodziła obronną ręką z sytuacji, które złamałyby niejednego. Ale żałoba po rodzicu to coś, z czym żadna twardość nie pomaga.
Ten wpis to dowód, że za kamerą i kolejną wyprawą jest zwykła córka, której po prostu brakuje taty. I chyba właśnie dlatego tak bardzo trafia prosto w serce.



