Michał Wiśniewski przywołał moment, w którym wszystko się zaczęło. Okazuje się, że Mandaryna nie zwracała się do niego 'kotku', jak robi to teraz - wtedy mówiła coś zupełnie innego. Szczegóły wyjdą na światło dzienne w emitowanym niedawno odcinku 'Hitstra' z ich udziałem.
Co Mandaryna mówiła Wiśniewskiemu na początku?
Michał Wiśniewski rozmawiał z mediami tuż po spektakularnym występie Mandaryny w "Tańcu z gwiazdami". Wokalista przyszedł do studia Polsatu z bukietem kwiatów - jak zwykle. Gdy zapytano go, czy kwiaty to znak dla piosenkarki, Wiśniewski wyjaśnił: "Każdą osobę, którą kocham i szanuję, obdarowuję kwiatami. To nie mój pierwszy bukiet i nie ostatni. To gest, który nic nie znaczy - mam nadzieję, że słowo i bliskość znaczą odrobinę więcej".
Ale najciekawsze było to, co ujawnił o początkach ich relacji. "To był początek w ogóle naszego jestestwa. Mandaryna zwracała się do mnie wtedy 'czerwony', a nie 'kotku', jak teraz" - powiedział z uśmiechem Wiśniewski. Dodał, że z przyjemnością obejrzy odcinek "Hitstra", bo chce zobaczyć, jak wtedy wyglądali i jak się do siebie zwracali.
Nagrania z lipca i sierpnia - początek uczucia
Wiśniewski przyznał, że udział w "Hitsterze" miał dla niego szczególny wymiar. "Już wtedy mnie strofowała. Teraz to się rozwija bardzo" - mówił z uśmiechem. Jak zaznaczył, nagrania powstały w lipcu lub sierpniu, czyli w momencie, gdy między nimi rodzili się pierwsze sygnały uczucia. "To był początek naszej relacji. Muszę powiedzieć, że z przyjemnością sam obejrzę ten odcinek, bo to się teraz już rozwinęło, a rozwinęło się jeszcze bardziej".
Wokalista przyznał także, że już podczas nagrań czuł pierwsze emocje. Teraz, kiedy Mandaryna błyszczy w "Tańcu z gwiazdami", a między nimi jest pełna bliskość, wspomnienie tamtych chwil ma dla niego szczególną wartość. Odcinek "Hitstra" z ich udziałem czeka na emisję - fani będą mogli zobaczyć, jak zaczynała się ta historia.



