Pięć ślubów, pięć rozstań - Michał Wiśniewski jest w Polsce ekspertem od końca związków z przymusu, nie z wyboru. W rozmowie z Moniką Richardson powiedział wprost, kiedy małżeństwo przegrywa z codziennością.

Wiśniewski wrócił do Mandaryny, formalnie wciąż jest mężem Poli Wiśniewskiej i sam przyznał publicznie, że ją zdradził. W tym całym chaosie ktoś postanowił zapytać go o coś zaskakująco poważnego - o to, dlaczego ludzie się w ogóle rozwodzą. I tu lider Ich Troje zaskoczył.

Pięć rozwodów i jedna teoria

Michał Wiśniewski tłumaczył w rozmowie z Moniką Richardson dla "Faktu", że każde małżeństwo zaczyna się od tego samego przekonania. "Żenimy się lub wychodzimy za kogoś za mąż z przeświadczenia, że to jest ta osoba, z którą chciałbym spędzić życie" - powiedział wokalista. Brzmi banalnie, ale to dopiero wstęp do jego diagnozy.

Bo według Wiśniewskiego prawdziwy problem zaczyna się później - wtedy, gdy codzienność robi swoje. "Następuje rozpad pożycia małżeńskiego w jakiejś formie. Tracimy zaufanie, przestajemy się interesować intymnością, na samym końcu - nie wiem, czy przestajemy się lubić, ale na pewno rozumieć" - wyliczał w wywiadzie.

I tu padło zdanie, które mogłoby być mottem niejednego polskiego rozwodu: "Nieważne, jaki jest powód, nie musimy tego roztrząsać. Tracimy komfort naszego życia". Wiśniewski dodał, że odbudowywanie czegoś na siłę nie ma sensu, bo żadnej gwarancji i tak nie ma.

Szczęście ponad wszystko - nawet nad przysięgę

Wiśniewski w rozmowie z Richardson nie uciekał od tematu, nie rozkładał rąk i nie grał ofiary. Powiedział wprost, że liczy się jedno: "The end of the day chodzi o to, żebyś był szczęśliwy, szczęśliwa" - cytował w wywiadzie dla "Faktu". Dla kogoś, kto pięć razy stawał na ślubnym kobiercu, to brzmi jak twarda lekcja, którą odrobił.

Czy tym razem z Mandaryną będzie inaczej? Para jest razem od końca czerwca, Wiśniewski sam wyznał publicznie, że ich relacja zaczęła się, gdy wciąż był żonatym mężczyzną. "Być może te pięć lat razem i 21 lat osobno pozwoli nam pewne rzeczy zrozumieć i zrobić inaczej" - napisał na swoich mediach społecznościowych. Podobno oboje są zdecydowani spróbować jeszcze raz, bez względu na to, co sądzi reszta świata.

Pytanie tylko, czy tym razem "komfort życia", o którym mówił Richardson, faktycznie zostanie przy nim dłużej niż przy poprzednich czterech żonach. Fani mają na ten temat swoje zdanie - dajcie znać w komentarzach.