Michał Wiśniewski przez 22 lata pił 0,7 litru alkoholu dziennie. Muzyk nigdy nie krył się ze swoją chorobą - w wywiadzie dla Polsat News opisał mroczne lata uzależnienia z taką szczerością, że słuchacze aż się wzdrygnęli.
Rozpad - alkoholizm zniszczył mu ciało
Lider Ich Troje nie miał zahamowań. Kiedy w 2001 roku jego zespół zdobył sławę, Wiśniewski od razu ustalił dla siebie zasadę: osoby publiczne powinny otwarcie mówić o swoich słabościach, bo to pomaga innym. I dotrzymał słowa.
W 2021 roku w programie "Raport" na Polsat News opowiedział, jak wyglądała jego codzienność przez ponad dwie dekady. Skala problemu była wręcz przytłaczająca. "Przez 22 lata piłem 0,7 dziennie, nie piłem tylko przed lotami i w trakcie" - przyznał bez owijania w słowa.
Ale to nie był koniec historii. Alkoholizm pogorszył się do punktu, w którym Wiśniewski stracił kontrolę nad własnym ciałem. "Zaczęły mi się trząść ręce, nie byłem w stanie osłodzić herbaty, żona mi to robiła. Nie byłem w stanie zjeść zupy, zamawiałem barszczyk, bo można było wziąć go w obie ręce, bo nie mogłem sam jedną ręką utrzymać łyżki" - opisywał z gorzką szczerością.
Wszywki zamiast siły woli
Przełomem dla Wiśniewskiego okazała się kontrowersyjna metoda farmakologiczna - tzw. wszywki z disulfiramem. To tabletki wszywanego pod skórę, które blokują rozkład alkoholu i wywołują silne objawy zatrucia po jego wypiciu. Muzyk co pół roku poddawał się zabiegowi.
"Ja się zaszywam, wszywam sobie disufarin. To tabletki pod mięsień pośladkowy, mój tyłek wygląda jak u wikinga, jak po bitwie. Ja co pół roku robię to, mogę potem odreagować i nie oszukuję siebie" - mówił w wywiadzie dla Onetu.
Wiśniewski przyznawał również, że podczas walki z nałogiem musiał odpowiedzieć sobie na jedno fundamentalne pytanie: "Czy twoje wartości pokrywają się z tym, co robisz?" Dla niego odpowiedź była jasna - kłamstwa nie potrafił znieść, dlatego postawił na radykalną metodę.
Powrót do życia
Dzisiaj Wiśniewski próbuje złapać pion zarówno w kwestii zdrowia, jak i uczuć. Niedawno ogłosił, że wraca do swojej drugiej żony Mandaryny, jednocześnie będąc w trakcie rozwodu z żoną numer pięć. Po pięciu małżeństwach i licznych zawirowaniach wokalista wreszcie dostrzega możliwość stabilizacji.
Jego szczerość o walce z alkoholizmem pokazuje jednak, że droga do zdrowienia to nie jednorazowa decyzja, ale codzienną pracę nad sobą. I Wiśniewski nie wstydzi się mówić o tym głośno.

