Kontener, który przepłynął pół świata, wylądował w Grabiu nad Soną - i to tam Mandaryna ucieka od Warszawy. Godzina drogi od stolicy, rzeka za oknem i sypialnia z kuchnią w środku.

Kontener, który przepłynął pół świata, wylądował w Grabiu nad Soną - i to tam Mandaryna ucieka od Warszawy. Godzina drogi od stolicy, rzeka za oknem i sypialnia z kuchnią w środku.

Domek, który zaskakuje od środka

Mandaryna zdecydowała się na nieruchomość, która wyróżnia się na tle typowych letniskowych działek pod Warszawą. Zamiast klasycznej chatki - przerobiony kontener morski, zakotwiczony nad rzeką Soną w miejscowości Grabie. W środku pełen komfort: osobna sypialnia, kuchnia, łazienka.

W rozmowie z serwisem Co za tydzień gwiazda tłumaczyła, skąd taki pomysł. "Nie chcieliśmy domu, chcieliśmy ten kontener. Zachwyciłam się takim pomysłem. W środku jest jak dom, ma nawet osobną sypialnię i kuchnię i łazienkę, więc wszystko to, co jest potrzebne na działce, to jest" - mówiła Mandaryna.

Na Instagramie opisywała to miejsce z wyraźnym sentymentem. "To nasz mały kawałek raju. Kontener, który przepłynął pół świata, a jednak zakotwiczył u nas w Grabiu nad Soną" - pisała. Dodawała, że właśnie tu czuje coś w rodzaju powrotu do dzieciństwa - szum rzeki, śpiew ptaków, zero pośpiechu.

Powrót Wiśniewskiego - i pytanie o kontener

Temat tej nieruchomości wrócił przy okazji głośnego powrotu Mandaryny do Michała Wiśniewskiego. W marcu lider Ich Troje ogłosił rozstanie z piątą żoną, Polą Wiśniewską. Kilka miesięcy później - ku zaskoczeniu wszystkich - potwierdził, że znów jest z Martą, czyli właśnie Mandaryną, swoją drugą żoną.

Para ponad dwie dekady temu była jedną z najgłośniejszych w polskim show-biznesie. Ich ślub w szwedzkiej Kirunie transmitowała telewizja. Teraz fani zastanawiają się, czy historia zatacza pełne koło - i czy Michał trafi też do kontenera nad Soną.

Mandaryna pojawi się wkrótce w nowej edycji Tańca z gwiazdami. Czy Wiśniewski będzie dopingował ją z pierwszego rzędu? Na razie para nie zdradziła szczegółów wspólnych planów mieszkaniowych. Jedno jest pewne - domek z kontenera już ma swojego kandydata na drugie łóżko.

Co myślicie - pasuje Michałowi życie nad rzeką? Dajcie znać w komentarzach.