Nikt ich nie uprzedził, że ktoś obserwuje. Michał Wiśniewski i Mandaryna po nagraniach w Polsacie zachowywali się tak, jakby byli sami na świecie.

Fotoreporterzy "SuperExpress" trafili na nich przypadkowo - po nagraniach do wspólnego programu w siedzibie Polsatu. Michał objął Mandarynę ramieniem, chwilę później ją pocałował. Para nie miała pojęcia, że ktoś to rejestruje, więc nie grała pod kamery. To zdjęcia, które mówią więcej niż jakikolwiek wywiad.

Dlaczego w ogóle się rozstali?

Po 20 latach Wiśniewski w końcu powiedział wprost, co poszło nie tak. W rozmowie z "Faktem" przyznał, że winny był brak komunikacji - i że informacja o tym, czego chciała Mandaryna, do niego po prostu nie dotarła. "Przeczytałem ostatnio wywiad, gdzie ona powiedziała, że nie chciała rozwodu, ona chciała dać nam czas. Ale komunikat, który do mnie dotarł, był zupełnie inny. Zawsze winny jest brak komunikacji" - powiedział lider Ich Troje.

Do rozstania miała się też przyczynić - według Wiśniewskiego - ówczesna menedżerka Mandaryny. "W przypadku Marty wtedy była to menadżerka, która wiedziała wszystko najlepiej i która miała największe zaufanie. Czyli osoba, która się wtrąca, dając wsparcie" - dodał w tej samej rozmowie.

Mandaryna: "Jestem dalej w 2005"

Mandaryna w rozmowie z Pomponikiem opisała ten powrót jednym obrazem, który trudno zapomnieć. "Zamknęłam oczy, otworzyłam je i jestem dalej w 2005. Ale mam nadzieję - z mądrością, doświadczeniem i wiedzą z 2026. Jesteśmy 21 lat starsi, po prostu budujemy coś na przyjaźni i zrozumieniu, przestrzeni" - powiedziała.

Wiśniewski wtóruje jej bez żalu. Twierdzi, że nie żałuje tamtego rozstania - bo właśnie ono doprowadziło go do miejsca, w którym jest teraz. Pięć ślubów, pięć rozstań i powrót do kobiety numer jeden. Stara miłość podobno nie rdzewieje. W tym przypadku wygląda na to, że po prostu czekała na właściwy moment.

Co sądzisz o tym powrocie? Dasz im szansę w komentarzach?