Wiktor Dyduła spojrzał na 18-latków i wyszło mu, że sam przy nich jest trochę do tyłu. Piosenkarz powiedział to głośno - i bez udawania, że go to nie boli.

28 lat, kariera w muzyce i... kompleks wobec maturzystów? Wiktor Dyduła w rozmowie z Newserią przyznał bez owijania w bawełnę, że dzisiejsza młodzież robi na nim wrażenie - i to większe, niż się spodziewał.

"Oni po prostu biorą wszystko garściami"

Dyduła porównał swoje pokolenie z tymi, którzy właśnie kończą szkoły. Wynik? Niekoniecznie na jego korzyść.

"Mam wrażenie, że tamte roczniki były troszeczkę inne. My byliśmy bardziej zachowawczy, bojący się, a teraz mam wrażenie, że młodzi ludzie wchodzą i po prostu biorą wszystko garściami. Widzę u nich bardzo dużo potencjału i superenergii. Oni po prostu wiedzą, czego chcą" - powiedział w wywiadzie dla Newserii.

I nie poprzestał na komplementach - poszedł dalej. Przyznał, że dzisiejsi nastolatkowie są lepiej oczytani i bardziej świadomi świata niż on sam w ich wieku. Ba - niż on teraz.

"Jestem pod wrażeniem i staram się od nich też tego uczyć. Zauważyłem, że są bardzo kulturalni, oczytani, ja na pewno nie byłem tak oczytany jak oni ani nawet nadal nie jestem. Oni wiedzą dużo o świecie, o sprawach społecznych, więc jestem pełen uznania dla nich, choć w rozmowach czasami trudno mi złapać z nimi kontakt" - dodał szczerze.

Jedno zdanie dla wszystkich, którzy właśnie zdają maturę

Dyduła zabrał głos też w sprawie presji, która spada na młodych w okolicach matury. Rodzice pytają o plany, uczelnie, zawód na całe życie - a 18-latek ma odpowiedzieć od razu i najlepiej trafnie.

Piosenkarz uważa, że to bez sensu.

"Czasami rodzice przesadzają z nakładaniem na nich presji związanej z wyborem dobrego zawodu. Ja uważam natomiast, że ci młodzi ludzie na etapie maturalnym nie wiedzą jeszcze, co chcą w życiu robić. Ja wtedy wiedziałem tylko, że to mi się jeszcze tysiąc razy zmieni" - wyznał w rozmowie z Newserią.

I na koniec dorzucił coś, czego chyba każdy potrzebuje usłyszeć przed pierwszym egzaminem: "Jeśli macie wątpliwości związane z tym, co wybraliście, to totalnie się tym nie przejmujcie."

Czy taka dawka szczerości od kogoś z branży rozrywkowej robi różnicę - czy to tylko ładnie brzmiące słowa? Napiszcie w komentarzach.