Mąż Aleksandry Szwed był na każdym jej sukcesie - tylko że nikt go nie widział. Aktorka po raz pierwszy tak szczerze powiedziała, dlaczego tak jest i czy to kiedykolwiek się zmieni.

Aleksandra Szwed gra w serialach, pojawia się na eventach, udziela wywiadów. A mimo to jej mąż pozostaje dla większości fanów postacią zupełnie anonimową. Żadnego wspólnego zdjęcia na Instagramie, żadnej ścianki we dwoje. I okazuje się, że to w stu procentach świadoma decyzja.

Dlaczego mąż Szwed nigdy nie pojawia się na ściankach?

Aktorka zapytana o to wprost w rozmowie z Plejadą nie owijała w bawełnę. Tłumaczyła, że to nie jej miejsce, by wystawiać bliskich na widok publiczny. "Nie pokazuję swoich bliskich, bo moja praca nie jest ich pracą i ich wizerunek nie jest moją własnością. Tylko i wyłącznie dlatego. Jeżeli pewnego dnia moja lepsza połowa stwierdzi: 'Słuchaj, chcę się z tobą przejść na ściankę', to tego dnia pójdzie ze mną na ściankę. Nie czuję takiej potrzeby. Ten świat nie jest jego światem" - powiedziała Szwed.

Partner aktorki kibicuje jej z dystansu - i to najwyraźniej mu odpowiada. Szwed przyznała, że bez jego wsparcia nie dałaby rady łączyć tylu projektów naraz. "Bardzo chętnie ogląda go z boku. Bardzo mi kibicuje i bardzo mnie wspiera. Gdyby nie on, nie byłabym w stanie robić tak wielu różnych projektów" - zdradziła w tym samym wywiadzie.

A co z dziećmi? Tu Szwed jest jeszcze bardziej stanowcza

Jeśli chodzi o pociechy, aktorka stawia sprawę absolutnie jasno - ich twarzy na jej profilach nie zobaczymy nigdy. Powód jest prosty: uważa, że decyzja o publicznym wizerunku należy do nich, nie do niej. "Jeżeli chodzi o moje dzieci, to ich wizerunek nie jest moją własnością. Nie widzę powodu, żebym zarabiała na ich tożsamości. Uważam, że to jest rola rodzica, żeby zarabiać" - podkreśliła w rozmowie z Plejadą.

Szwed nie ocenia jednak tych, którzy robią to inaczej. Rozumie, że każdy rodzic wyznacza granice po swojemu - i że nikt z nas nie wie, co dla dziecka będzie najlepsze za dwadzieścia lat. "Każdy rodzic działa na ślepo. Nikt z nas nie wie, co finalnie będzie najlepsze. Staramy się, jak możemy. Rozumiem też tych, którzy pokazują swoje życie. W moim przekonaniu łączy się z tym zbyt dużo zagrożeń, żebym podjęła to ryzyko" - podsumowała.

W świecie, gdzie część gwiazd buduje całe marki na życiu rodzinnym - a dzieci pojawiają się w reklamach, relacjach i sponsorowanych postach - podejście Szwed brzmi jak manifest. Niemodny, ale spójny. Wy byście tak potrafili?