Emerytura z ZUS-u leży na koncie, ogród pod Warszawą kwitnie, żona czeka w domu. Artur Barciś mógłby zwolnić. Nie zamierza.
12 sierpnia aktor kończy 70 lat. Świadczenie emerytalne pobiera już od pięciu lat - i nie ma z tym żadnego problemu. Problem byłby wtedy, gdyby miał na tym poprzestać.
Emerytura? Przyzwoita. Ale nie wystarczy na jego życie
Barciś nie udaje, że ZUS go uszczęśliwił kwotą. W rozmowie z VOX-em powiedział wprost: "Pracowałem na nie przez wiele lat i uczciwie płaciłem składki, więc mi się należą. Uważam, że moja emerytura jest całkiem przyzwoita, po prostu dostałem taką, na jaką zasłużyłem. Oczywiście, biorąc pod uwagę mój obecny styl życia, sama ta kwota by mi nie wystarczyła".
Żadnego żalu, żadnej pretensji. Czysta kalkulacja człowieka, który wie, co chce robić z życiem - i robi to dalej.
A życie to: gra aktorska, reżyseria i ogród w podwarszawskiej Choszczówce. Dom z zielonym azylem, który Barciś stworzył dla żony Beaty - tej samej, którą czule nazywa Bebą i której w 1984 roku, w autokarze wracającym ze zdjęć do serialu "Pan na Żuławach", obiecywał podróż poślubną do Hiszpanii i willę pod Warszawą. Brzmiało to wtedy absurdalnie. Dotrzymał - jak sam podsumował w podcaście "Mężczyzna jest człowiekiem" - tylko trochę później.
Klasycznej emerytury nie będzie. Mówi to bez owijania w bawełnę
Barciś nie wyobraża sobie, że pewnego dnia po prostu przestanie. W tej samej rozmowie z VOX-em zaznaczył: "Dla mnie to nie tylko praca, ale styl i sens życia. Dopóki będę czuł się potrzebny oraz sprawny, dopóty będę grał. Na klasyczną emeryturę na pewno nie odejdę, choć formalnie status emeryta już posiadam, pobieram świadczenia. Ponieważ wciąż aktywnie pracuję jako aktor i reżyser, nie mam żadnych problemów finansowych."
Na Facebooku regularnie wrzuca zdjęcia z ogrodu. Prace przy roślinach traktuje jak najlepszy relaks po planie. W sierpniu - tort, świeczki, siedemdziesiątka. A potem pewnie znów próby.
Za kilka tygodni on i Beata będą świętować 38. rocznicę ślubu. Obietnice z autokaru - wszystkie dotrzymane. Może nie od razu, ale jednak.
Jak myślicie - czy w polskim show-biznesie jest drugi taki spokojny gość? Dajcie znać w komentarzach.




