Igor przyniósł do domu świadectwo dojrzałości. Joanna Racewicz nagrała się z łzami w oczach i wrzuciła na InstaStories - i nikt się nie spodziewał, że będzie tak szczerze.
Osiemnaście lat temu Joanna Racewicz wychowywała syna sama - po tym, jak w 2010 roku straciła męża, Pawła Janeczka. W środę 8 lipca Igor przyniósł do domu wyniki matury. Mama nie wytrzymała.
"Czarno na białym, że gotowy do drogi"
Racewicz opublikowała na InstaStories nagranie, w którym nie owijała w bawełnę. "Tak, mają państwo rację. Jestem dumna. Jestem wzruszona. Jestem szczęśliwa. To jest taki niezwykły moment, kiedy pociecha przynosi do domu dokument, świadectwo dojrzałości, a tam czarno na białym, że zdał, że gotowy do drogi. Do nowej drogi, do nowego życia" - mówiła wprost do kamery.
Do wzruszającego nagrania dołączyła krótki wpis na Instagramie: "Kocham. Jestem wzruszona, jestem dumna, jestem wdzięczna. Synku, szerokiej drogi".
Jeszcze w kwietniu, gdy Igor kończył osiemnaście lat, dziennikarka pisała o nim z nieukrywaną tęsknotą z wyprzedzeniem: "Wypuszczam Cię w świat, Synku, wierząc, że jesteś gotowy. Twoja walizka pakowana przez lata na drogę. Sprawdzałam ją wiele razy". Teraz ta walizka jest spakowana naprawdę.
Puste gniazdo już puka do drzwi
Racewicz przyznała otwarcie, że radość miesza się u niej z lękiem. "Trzeba się będzie przyzwyczaić. Do ciszy i do pustego gniazda. Do telefonów raz na jakiś czas" - powiedziała w InstaStories, nie próbując udawać, że to łatwe.
"Koniec jakiegoś ważnego etapu i początek kolejnego, który dla nas obydwojga jest niespodzianką, tajemnicą i zagadką. Nie będzie łatwo. Na pewno. Ale damy radę" - dodała.
To intensywny rok dla dziennikarki. Kilka dni temu media obiegła informacja o jej symbolicznym ślubie z samą sobą - ceremonii, którą opisała jako "powrót do prawdziwego domu". Teraz jej dom będzie cichszy. Igor wyrusza w dorosłość.
Czy Racewicz poradzi sobie z pustym gniazdkiem? Fani już zasypują ją komentarzami - dajcie znać, jak wy przeżyliście ten moment.



