Kate wspięła się na trzy szczyty w 24 godziny, wszyscy bili jej brawo - a ona tymczasem była przemoczona do suchej nitki. To wyszło dopiero przy rozmowie na Wimbledonie.

Księżna Kate zaliczyła słynne "wyzwanie Trzech Szczytów" 28 czerwca. Trzy najwyższe szczyty Szkocji, Anglii i Walii - w ciągu doby. Brzmi imponująco, wygląda pięknie na oficjalnych zdjęciach. Tylko że oficjalne zdjęcia nie mówią wszystkiego.

Co naprawdę działo się na górze?

Kulisy wyprawy Kate wyszły na jaw 2 lipca, gdy księżna pojawiła się na Wimbledonie - nie w tradycyjnej loży królewskiej, lecz na trybunach, wśród kibiców. Obok niej usiedli były półfinalista i komentator BBC Tim Henman oraz przewodnicząca All England Club Debbie Jevans. Wszyscy troje mieli przypięte mikrofony - ich rozmowa trafiła na oficjalny profil turnieju jako fragment serii "Usłyszane na Wimbledonie".

I właśnie tam Kate niechcący wygadała się o tym, czego nie pokazały oficjalne relacje wyprawy. Pogoda podczas wspinaczki była, delikatnie mówiąc, kiepska.

"Pogoda była okropna. To znaczy, wszyscy przemokliśmy do suchej nitki, ale wszyscy zachowywali się w bardzo stoicki, brytyjski sposób. Wiesz, jesteś całkiem przemoczony, a wszyscy mówią: »Dalej, damy radę«" - przyznała ze śmiechem w rozmowie opublikowanej przez Wimbledon.

Liczyła się droga, nie tylko szczyt

Kate potwierdziła przy okazji, że całe wyzwanie rzeczywiście zamknęła w wymaganej dobie. Ale - jak sama zaznaczyła - dla niej liczyło się coś więcej niż samo dobicie do mety.

"Takie było zresztą wyzwanie, ale myślę, że częścią tej przygody było czerpanie radości z samego procesu. Na przykład z wcześniejszych treningów, ale także z tego, że podczas wędrówki miałam czas na spotkania z ludźmi i cieszenie się podróżą, a nie tylko na szybkie dotarcie na szczyt" - mówiła księżna.

Wyprawę powiązano z celami charytatywnymi. Na mecie czekał na Kate książę William i ich dzieci.

Kate jest twarzą All England Lawn Tennis and Croquet Club od ponad dekady - regularnie pojawia się na Wimbledonie i wręcza nagrody. Tym razem przyszła wcześniej niż zwykle i wybrała trybuny zamiast loży. Mała zmiana, a zrobiła wrażenie.

Pytanie, które zostaje: ile jeszcze podobnych detali z życia Kate ukrywa się za starannie przygotowanymi oficjalnymi komunikatami? Piszcie w komentarzach - lubicie, gdy gwiazdy pokazują kulisy bez retuszu.