Agnieszka Więdłocha rzadko mówi o swoim związku z Antonim Pawlickim. Tym razem zrobiła wyjątek - i powiedziała wprost, czego od miłości wymaga.

Para od lat uchodzi za najbardziej skrytą w polskim show-biznesie. Żadnych wspólnych sesji, żadnych wyznań na Instagramie, minimum plotek. Więdłocha i Pawlicki po prostu... żyją. I najwyraźniej wychodzi im to całkiem nieźle.

Miłość musi być pewna - Więdłocha stawia sprawę jasno

Agnieszka Więdłocha w rozmowie z Beatą Biały, opublikowanej w książce "Kobiece gadanie", odpowiedziała na pytanie, czy miłość to dla niej pewność czy niepewność. Bez wahania wybrała to pierwsze. "W moim życiu jest już wystarczająco dużo niepewności. Miłość musi być czymś stałym, czymś, co daje ukojenie, a nie kolejnym polem walki. Miłość musi być na zawsze" - powiedziała aktorka.

Nie poprzestała na tym. Więdłocha poszła głębiej i opisała, jak rozumie samo przywiązanie do drugiej osoby. "Może właśnie miłość jest tą pewnością, że bez względu na to, co się wydarzy, nie zostanie przekroczona żadna granica" - wyznała. I dodała coś, co wielu osobom może dać do myślenia: "Nawet gdy nadchodzą gorsze dni, to nie jest to powód do pakowania walizek, tylko sygnał, że coś trzeba w sobie przerobić, żeby nie stracić tej drugiej osoby".

"Pasujecie do siebie jak klocki" - tak otoczenie widziało ich związek

Więdłocha wspomniała też, jak ich relację z Pawlickim oceniało otoczenie. "Pamiętam, jak nas obserwowano z boku: 'Pasujecie do siebie jak klocki, wystarczy tylko je poskładać'. I tak, to daje pewność" - przyznała w tej samej rozmowie.

Skąd bierze się ta pewność? Aktorka nie ma gotowej odpowiedzi. "Nie wiem, czy ktokolwiek potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Po prostu albo czujesz, że to jest to, albo nie. Jakby ktoś w środku ciebie mówił: 'To tutaj'" - podsumowała.

Antoni Pawlicki ze swojej strony tłumaczył wcześniej w rozmowie z "Telemagazynem", dlaczego parze udaje się zachować prywatność mimo sławy. "W dzisiejszym świecie social mediów jest to, szczerze mówiąc, proste, dlatego, że wystarczy po prostu samemu tego życia prywatnego nie pokazywać" - stwierdził aktor.

Proste, ale ilu gwiazdom faktycznie to wychodzi? Więdłocha i Pawlicki zdają się mieć na to patent. Czy te słowa to też subtelna odpowiedź dla tych, którzy przez lata próbowali wyciągnąć z nich cokolwiek więcej?