Pozew leży w sądzie od 17 marca. Przez trzy miesiące nie ustalono nawet daty pierwszej rozprawy - Tomasz Kot i Agnieszka Olczyk-Kot będą musieli uzbroić się w cierpliwość.
Wczorajsze oświadczenie było szokiem - para po 26 latach zdecydowała się rozstać. Ale samo ogłoszenie to jedno. Papier to drugie.
Marzec, kwiecień, maj, czerwiec - i nic
Według ustaleń dziennika "Fakt", pozew o rozwód wpłynął do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga dokładnie 17 marca tego roku. Od tamtej pory sprawa stoi w miejscu. Sąd nie wyznaczył jeszcze terminu pierwszej rozprawy - a to oznacza, że na orzeczenie rozwodu Kotowie będą czekać jeszcze długo.
"W sprawie nie zapadł jeszcze wyrok" - przekazał sąd w rozmowie z Fakt.pl. Krótko, urzędowo i bez złudzeń.
Tomasz Kot i Agnieszka Olczyk-Kot nie komentują postępowania. Oboje odmówili wszelkich wypowiedzi na ten temat.
Pół roku decyzji, trzy miesiące w sądzie
Z oświadczenia opublikowanego przez parę wynikało, że decyzja o rozstaniu zapadła już pół roku temu - oboje podkreślili, że rozchodzą się w szacunku i zamierzają wspólnie wychowywać dwoje dzieci. Aktor znany m.in. z "Zimnej wojny" i "Bodo" przez lata strzegł prywatności rodziny jak mało kto w polskim show-biznesie.
Teraz okazuje się, że choć emocjonalnie rozdział już się dokonał, formalnie para nadal pozostaje małżeństwem - i prędko to się nie zmieni. Polskie sądy nie słyną z ekspresowego tempa w sprawach rodzinnych.
Ile jeszcze potrwa oczekiwanie? Tego na razie nie wie nikt - łącznie z samym sądem. Co na to fani? Dajcie znać w komentarzach.


