Wyrok miał paść w połowie czerwca. Nie padł. Do sądu wpłynęły kolejne wnioski i sprawa, która ciągnie się od czterech lat, znów stanęła w miejscu.

Joanna Opozda i Antoni Królikowski rozstali się tuż po narodzinach syna Vincenta - i od tamtej pory żyją w cieniu sądowych batalii. Pozew rozwodowy Królikowski złożył ponad cztery lata temu. Cztery lata. A wyroku wciąż nie ma.

Co się stało na ostatniej rozprawie?

Na sali sądowej pojawiły się nowe wnioski dowodowe, które zablokowały możliwość wydania wyroku. Prawniczka Opozdy, mecenas Karolina Olbrych-Mandrysz, w rozmowie z "Faktem" wyjaśniła, o co chodzi: "Czekamy teraz jeszcze na dodatkowe dowody, które mają wykazać fakt, że pan Antoni ukrywa wysokość swoich dochodów poprzez swoją partnerkę. Po tym czasie złożymy stanowisko końcowe i będziemy oczekiwać na wyrok mniej więcej w połowie czerwca" - mówiła, jeszcze przed czerwcową rozprawą. Połowa czerwca już minęła, a wyroku jak nie było, tak nie ma.

Dodatkowy chaos wprowadziła zmiana siedziby wydziału rozpatrującego sprawę - z ulicy Płockiej na aleję Solidarności. Przetransportowanie dokumentów i reorganizacja pracy sędziów jeszcze bardziej wyhamowały cały proces.

Cztery lata i żadnego wniosku o kontakt z synem

Szczegółów o przebiegu postępowania dostarczył też drugi z prawników zaangażowanych w sprawę, mecenas Ronald Wasilewski. Jego słowa są zaskakujące. "Pan Antoni wielokrotnie deklarował w przekazie medialnym, że będzie walczył o opiekę naprzemienną oraz uregulowanie kontaktów z dzieckiem. Mimo to przez cztery lata postępowania nie został skutecznie złożony żaden wniosek w tym zakresie" - powiedział "Faktowi".

Wniosek o uregulowanie widzeń z synem Królikowski miał złożyć dopiero na ostatniej rozprawie - na półtora miesiąca przed planowanym wyrokiem. Według mecenasa Wasilewskiego dobro małoletniego Vincenta powinno być tu priorytetem.

Kiedy zatem para doczeka się formalnego końca małżeństwa? Na razie nie wiadomo nawet, kiedy zostanie wyznaczony kolejny termin rozprawy. Cztery lata, przeprowadzka sądu, nowe wnioski i - podobno - ukrywane dochody. Ta sprawa ma wszystko, tylko nie finał.

Co sądzicie - kto tu gra na czas? Piszcie w komentarzach.