Weronika Książkiewicz urodziła się w Moskwie w 1981 roku. Polska aktorka, znana z filmów 'Planeta singli' czy 'Furioza', ukrywała przez lata bolesne wspomnienia z przedszkola - teraz postanowiła się z nimi rozliczyć publicznie.

Przedszkolna kara za dokumenty

Aktorka w rozmowie z magazynem 'Pani' ujawniła, że dyskryminacja dotknęła ją już jako małe dziecko. Wszystko przez jeden wpis w papierach - miejsce urodzenia: Moskwa. "Ostatni raz czułam podobny strach, kiedy pani w przedszkolu wystawiła mnie zimą w piżamce na dwór. Inne dzieci, które nie chciały spać podczas drzemki, lądowały za karę w kącie, a ja na śniegu. Tylko dlatego, że miałam w dokumentach w rubryce miejsce urodzenia wpisane: Moskwa" - wyznała wzruszona Książkiewicz. Mama aktorki, wybitna choreografka Beata Książkiewicz, studiowała w Rosji i tam poznała ojca Weroniki - Fiodora Lewinę. Chociaż rodzina szybko przeniosła się do Poznania, a sama aktorka zawsze podkreśla, że Polska to jej jedyna prawdziwa ojczyzna, rosyjska metryka w czasach PRL-u stała się źródłem bólu i samotności.

Rówieśnicy, nauczyciele, internet

Okrucieństwo nie skończyło się w przedszkolu. W łódzkich i poznańskich szkołach Weronika słyszała docinki na temat swoich korzeni, była wytykana palcami, a nawet określana mianem "ruskiej agentki". Dziś, po latach, aktorka wciąż zmaga się z krzywdzącymi opiniami w sieci. Napisanie wojny w Ukrainie pogorszyło sytuację. Książkiewicz przyznaje, że ataki słowne nasiliły się, a ona sama zaczęła odczuwać dawne lęki. "Świat jest teraz pełen nienawiści, co bardzo odczuwam jako Weronika Książkiewicz-Nathaniel - Polka, która ma męża Żyda i ojca Rosjanina" - mówi aktorka w magazynie 'Pani'.

Wielokulturowa perspektywa w czasach wojny

Weronika podkreśla, że wszechobecna mowa nienawiści obudziła w niej stare demony. Jednak nie kalkuluje - gdy wybuchł konflikt na Wschodzie, bez wahania przyjęła pod swój dach ukraińską rodzinę. Mimo to mechanizm zbiorowego osądzania pozostaje wszechobecny w debatach internetowych. "Przeraża mnie łatwość, z jaką wrzuca się wszystkich Rosjan do jednego worka i mówi, że to mordercy. Przecież zdajemy sobie sprawę, jak przedmiotowo ludzie z Rosji są traktowani przez swoją władzę" - wyjaśnia aktorka. "Dla niektórych i tak jestem tą okropną 'Ruską'" - podsumowuje gorzko. Wyznanie Książkiewicz to ważny głos w dyskusji o dyskryminacji, uprzedzeniach i tym, jak długo trauma z dzieciństwa może nas prześladować.
Pudelek Pink Party
© Pudelek
Weronika Książkiewicz
© AKPA
Weronika Książkiewicz
© AKPA
Weronika Książkiewicz
© AKPA
Weronika Książkiewicz
© AKPA