Pięćdziesiąt lat - i nagle spokój. Victoria Beckham powiedziała wprost w rozmowie z brytyjskim 'The Times', że przez większość życia czuła się niewystarczająca. Starzenie się jej to naprawiło.
Victoria Beckham rzadko mówi o sobie bez filtru. Tym razem zrobiła wyjątek.
W wywiadzie dla brytyjskiego dziennika "The Times" przyznała coś, czego fani się nie spodziewali: przez lata żyła z poczuciem, że nie jest dość dobra. "Przez większość życia czułam, że nie jestem wystarczająco dobra i nie akceptowałam tego, jak wyglądam" - powiedziała wprost.
Co ją odmieniło? Wiek.
Starzenie się jako... ulga?
"Myślę, że największym plusem starzenia się jest to, że teraz akceptuję siebie. To i tak lepsze niż alternatywa, umówmy się" - dodała w tej samej rozmowie.
Beckham nie zatrzymała się tylko na sobie. Wzięła też na tapet cały przemysł beauty i jedno słowo, które szczególnie ją drażni: "anti-aging".
"Nie wydaje mi się, żeby cokolwiek było w stanie zastopować proces starzenia, prawda? Chyba że czegoś nie wiem. Uważam, że to pojęcie jest dość negatywne" - oceniła. I dorzuciła coś, co brzmi jak manifest: "Robię dziś więcej niż wtedy, gdy miałam 20-30 lat. To, że robisz się starsza, wcale nie oznacza, że musisz się ograniczać. Możesz osiągnąć wielkie rzeczy."
Pięćdziesiątka zmieniła wszystko
W kwietniu 2024 roku, gdy świętowała pięćdziesiąte urodziny, Beckham napisała na Instagramie: "Czuję się niesamowicie szczęśliwa, że dotarłam do tego momentu. Spełniona i głęboko szczęśliwa. Nie tylko jako kobieta, ale także patrząc na to, jak daleko zaszły moje marki modowa i kosmetyczna."
Brzmi jak ktoś, kto naprawdę przestał się przejmować. Albo przynajmniej bardzo dobrze to ćwiczy.
Jedno jest pewne - ta wersja Victorii Beckham jest spokojniejsza niż ta ze Spice Girls, z czerwonych dywanów lat 2000. i z niekończących się plotek o idealnym życiu.
Czy to dowód, że czterdziestki i pięćdziesiątki naprawdę są dla kobiet lepsze niż nam wmawiano? Napiszcie w komentarzach.




