Dwadzieścia lat, trzy dekady, prawie całe zawodowe życie - a Paulina Holtz wciąż jest Agnieszką Lubicz. I mówi, że nie ma z tym żadnego problemu.

Dwadzieścia lat, trzy dekady, prawie całe zawodowe życie - a Paulina Holtz wciąż jest Agnieszką Lubicz. I mówi, że nie ma z tym żadnego problemu.

Miała 20 lat, gdy stanęła przed castingową komisją „Klanu". Przeszła bez większych problemów, dostała rolę i... została. Na prawie trzy dekady. Serial wszedł na antenę 29 lat temu i od pierwszego odcinka w obsadzie jest Holtz. To nie jest rekord do pobicia - to już zjawisko samo w sobie.

Żałuje? Ani trochę

Paulina Holtz nie traci czasu na rozpamiętywanie, co by było, gdyby wybrała inaczej. W rozmowie z „Plejadą" powiedziała wprost, że takie myślenie nic dobrego nie daje.

„Zdecydowanie traktuję to jak codzienność, jak taką stałą pracę, która od lat ze mną jest. Oczywiście, gdyby się bardzo chciało, to można by gdybać i się frustrować, i zastanawiać, «co by było, gdyby», «a może trzeba było», «a może coś», ale po co? To się wszystko nie wydarzyło" - stwierdziła aktorka.

Szczera? Bardzo. Kilka razy podobno poważnie rozważała odejście z produkcji. Ostatecznie jednak nigdy tego nie zrobiła. I dziś mówi, że nie widzi powodu, żeby się tym dręczyć.

Łatka Lubiczów? Proszę bardzo

Jest jeden temat, który przy Holtz wraca jak bumerang - widzowie utożsamiają ją z Agnieszką Lubicz, jakby aktorka i postać były jedną osobą. Dla wielu gwiazd to frustrujące. Dla niej? Niespecjalnie.

„Nie czuję tego brzemienia, bo nie chcę go czuć. Po prostu się nad tym nie zastanawiam. Robię swoje, dużo różnych fajnych rzeczy mnie spotyka w życiu. Mam też dużo różnych pasji. Nie mam czasu się frustrować i zastanawiać się, co by było, gdyby" - wyjaśniła w tym samym wywiadzie.

To podejście, które warto zapamiętać. Nie ma użalania się, nie ma rozrachunków - jest konkretna decyzja, żeby żyć do przodu.

Bo Holtz to nie tylko „Klan". Na co dzień gra w Teatrze Powszechnym w Warszawie i jeździ ze spektaklami po całej Polsce. Sama przyznaje, że często spotyka ludzi, którzy przyszli do teatru po raz pierwszy właśnie dlatego, że znają ją z serialu. Coś pięknego.

Prawie trzy dekady jednej roli - i zero goryczy. Czy to mądrość, czy po prostu charakter? Fani „Klanu" pewnie wiedzą to od lat.