We Wrocławiu Kamila Urzędowska marzyła o wielkiej karierze w szkole teatralnej. Dwa dziesięciolecia później wróciła tam grać główną rolę w 'Lalce' - i dosłownie zalała się łzami na planie. Życie zatoczyło koło.

# Urzędowska płakała na planie. Wrocław wrócił do niej sprzed lat

32-letnia Kamila Urzędowska wyznała w rozmowie z "Vivą!", że pewnego dnia podczas kręcenia scen do nowej "Lalki" we Wrocławiu poczuła taką falę emocji, że nie potrafiła się powstrzymać. "Szłam z tą myślą, że gram główną rolę w filmie. I że ten cały plan, wszyscy statyści, cała scenografia jest zrobiona, i że za chwilę będę grała. Pamiętam, że strasznie zaczęłam płakać ze wzruszenia, że to się wydarzyło" - powiedziała aktorka.

Wrocław z przeszłości wrócił jak bumerang

To, co przytłaczało Urzędowską na planie najnowszego filmu Macieja Kawalskiego, miało głębokie źródło. Miasto, w którym teraz kręciła scenę, było dokładnie tym samym, gdzie niegdyś siedziała w ławce szkoły teatralnej i marzyła o karierze aktorskiej. "Pamiętam, jak kręciliśmy jedną scenę we Wrocławiu. Ja studiowałam we Wrocławiu i pamiętam jeszcze w szkole teatralnej chodziłam tam bardzo często i zastanawiałam się, czy zagram kiedyś w jakimś filmie czy w serialu" - wyjawiła w "Vivie!".

Rewanż przyszedł szybciej, niż mogła się spodziewać. Dzisiaj Urzędowska może pochwalić się kilkunastoma tytułami w portfolio, w tym głównymi rolami w dwóch cenionych adaptacjach klasyki polskiej literatury - "Chłopach" oraz właśnie w "Lalce". Ale momentem przełomowym dla niej okazała się właśnie ta produkcja.

Bez castingu, prosto do głównej roli

Urzędowska nie musiała walczyć w wieloetapowych castingach, aby zagrać Izabelę Łęckką. Podobnie jak Marcin Dorociński czy Marek Kondrat, dostała bezpośrednie zaproszenie od producenta. "Nie miałam pojęcia, że będzie taki koniec, ale też casting odbywał się z ramienia producenta, który po prostu zaprosił mnie na rozmowę i zaproponował mi tę rolę" - wyjawiła aktorka.

Reżyser Maciej Kawalski stawiał na doświadczenie i ugruntowaną pozycję w branży. Jego obsada to rzeczywiście śmietanka polskiego kina i sceny - każdy aktor trafił tam nie przez przypadek, a ze względu na wcześniejsze dokonania i rangę w środowisku.

Co na to fani?

Od premiery "Lalki" produkcja wzbudza ogromne zainteresowanie widzów. Sama historia powrotu Urzędowskiej do Wrocławia i emocji, które towarzyszyły jej na planie, pokazuje, jak głębokie mogą być osobiste doświadczenia aktorów podczas pracy nad filmem. Pytanie, czy widzowie wyczują tę autentyczność na ekranie?