Osiemdziesiąt dziewięć lat, ponad siedem dekad na scenie i ani jednego dnia na emeryturze. Teresa Lipowska nie zamierza zwalniać tempa - i mówi o tym bez ogródek.

Osiemdziesiąt dziewięć lat, ponad siedem dekad na scenie i ani jednego dnia na emeryturze. Teresa Lipowska nie zamierza zwalniać tempa - i mówi o tym bez ogródek.

"Staram się zapominać, ile mam lat"

Teresa Lipowska skończyła 89 lat i nadal regularnie pojawia się na planie "M jak miłość", gdzie od 2000 roku gra Barbarę Mostowiak. To rola, która przyniosła jej miłość milionów widzów - i jak sama przyznaje, dosłownie trzyma ją przy życiu.

"Ja bardzo lubię pracować, całe życie lubiłam. I w dalszym ciągu, jak jestem w pracy, to staram się zapominać o tym, ile mam lat, jak się czuję. Staram się wykonywać wszystko, jak to się mówi, na 200%, póki będę mogła. I to mnie trzyma przy życiu i to jest moja reguła na życie" - powiedziała w rozmowie z Eską.

Trudno nie zazdrościć takiego podejścia. Przy kawie w pracy, przy wieczornym serialu - Lipowska jest po prostu obecna. I koniec.

25 lat, które miały trwać 15 odcinków

Gdy Lipowska zgadzała się na rolę w "M jak miłość", była przekonana, że chodzi o kilkanaście odcinków i tyle. Nikt wtedy nie wiedział, że Grabina i rodzina Mostowiaków staną się częścią polskiej popkultury na ćwierć wieku.

"Nie spodziewałam się, że to będzie tak trwało. Myśleliśmy, że to będzie 10-15 odcinków, a tu 25 lat cudownych" - wspominała w rozmowie dla TVP, przywołując przy tym scenę z nieżyjącym już Witkiem Pyrkoszem, którą zapamiętała szczególnie mocno.

Co do przyszłości - aktorka stawia sprawę jasno. "Jeżeli jakaś ciężka choroba by mnie złapała, żebym wiedziała, że nie daję rady, to sama się zgłoszę i powiem, że nie mogę. Na razie jakoś mnie to omija" - zapewniła w Esce.

I dodała to, na co fani czekali: już jesienią pojawi się nowy sezon serialu z jej udziałem na antenie TVP 2. Barbara Mostowiak wraca - a razem z nią Teresa Lipowska, która najwyraźniej nie zna słowa "emerytura".

Co na to fani - dajecie radę wyobrazić sobie "M jak miłość" bez niej?