Reaktywacje seriali to teraz hit - ale Aleksandra Szwed nie dała się ponieść fali entuzjazmu. Aktorka, która jako Eliza z 'Rodziny Zastępczej' weszła do show-biznesu, powiedziała głośno to, o czym inni milczą.
Fani 'Rodziny Zastępczej' od lat czekają na wieści o kontynuacji. Powrót 'rodzinki.pl' i zapowiedź nowego 'Rancza' na TVP tylko dolały oliwy do ognia. Aleksandra Szwed, dla której rola Elizy Kwiatkowskiej była przepustką do kariery, zabrała głos w tej sprawie - i nie powiedziała tego, czego wszyscy się spodziewali.
Sentyment tak, ale...
Szwed przyznała w rozmowie z Pudelkiem, że powrót na plan byłby dla niej emocjonalnym przeżyciem. Ale jednocześnie postawiła sprawę jasno: bez odpowiedniego scenarzysty cały projekt traci sens. "Na pewno byłaby to dla mnie bardzo przyjemna, sentymentalna podróż i powrót do fantastycznej historii" - mówiła 36-latka. Zaraz jednak dodała: "Natomiast czy jest to możliwe, czy miałoby to sens, czy miałoby ręce i nogi - szczerze mówiąc, nie jestem w stanie tego powiedzieć, dlatego że nie potrafię sobie wyobrazić, kto miałby zastąpić naszego fantastycznego, świętej pamięci scenarzystę".
Chodzi o Roberta Bruttera - twórcę, który pisał zarówno 'Rodzinę Zastępczą', jak i 'Ranczo'. Jego śmierć zostawiła lukę, której - zdaniem Szwed - nie da się po prostu zapełnić nowym nazwiskiem.
'Ranczo' jako test
Aktorka przyznała wprost, że zanim wyda wyrok na temat ewentualnej kontynuacji 'Rodziny Zastępczej', poczeka na nowe odcinki 'Rancza'. To dla niej papierek lakmusowy. "Będę w stanie odpowiedzieć na to pytanie, kiedy zobaczę nową serię 'Rancza'. Wtedy z przyjemnością odpowiem, czy udało się zastąpić ten niesamowity umysł scenarzysty, bo moim zdaniem magia obu tych seriali leżała przede wszystkim w tekście" - powiedziała w tym samym wywiadzie dla Pudelka.
Jednocześnie nie zamknęła drzwi całkowicie. "Gdyby był taki pomysł, to podejrzewam, że jednak sentyment by wygrał i pewnie bym w to poszła. Natomiast nie ukrywam, miałabym wątpliwości" - podsumowała.
Inaczej mówiąc: pójdzie, ale z otwartymi oczami. I chyba właśnie tej szczerości brakowało w poprzednich rozmowach o reaktywacjach polskich seriali - bo zwykle wszyscy kiwają głową z uśmiechem, a potem wychodzi co wychodzi.
Czy 'Ranczo' udowodni, że kultowy serial można wskrzesić bez jego twórcy? A może okaże się, że niektórych historii lepiej nie ruszać? Napiszcie w komentarzach, czy chcielibyście zobaczyć nową 'Rodzinę Zastępczą'.




