Olga Szomańska miała okazję śpiewać z Andreą Bocellim i zdobyć SuperJedynkę. Zanim to wszystko - był Piotr Rubik. I najwyraźniej rozstanie nie należało do ciepłych.
W rozmowie z Polskim Radiem RDC wokalistka po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o kulisach rozstania z kompozytorem. Bez owijania w bawełnę.
Szomańska: 'Zaufał złym ludziom'
Olga Szomańska w 2005 roku dostała od Rubika główną partię solistyczną w oratorium 'Tu Es Petrus'. Wspólnie z Przemysławem Brannym nagrała 'Niech mówią, że to nie jest miłość' - piosenka zgarnęła SuperJedynkę w Opolu i Przebój Lata z Jedynką w Sopocie. Kariera się kręciła. A potem urwała się nić.
W wywiadzie dla Polskiego Radia RDC Szomańska powiedziała wprost: "Piotr bardzo dbał o swój PR i w pewnym momencie myśmy mu przestali być do czegokolwiek potrzebni. Po jednej stronie barykady byliśmy my - wszyscy odtwórcy jego muzyki, ale też twórcy, orkiestra, chór, autor tekstu Zbigniew Książek - a po drugiej stronie barykady był tylko Piotr."
Do tego dodała, że kompozytor miał podobno zaufać osobom, które źle go poprowadziły. "Czy to mu się opłacało? Ja tego nie wiem" - skwitowała. Bez wyroku, ale z wyraźnym żalem w głosie.
Na pocieszenie zostały jej relacje z ludźmi poznanymi przy tym projekcie. "Mnie się opłacało na pewno poznać wspaniałych ludzi - Janusza Radka, Macieja Miecznikowskiego, Przemka Brannego, Joannę Słowińską i Dorotę Jaremę, których całym sercem kocham" - dodała.
Agata Rubik nie wytrzymała
Fragment wywiadu trafił na Instagram. Pod postem pojawiła się Agata Rubik - i nie przyszła składać kwiatów. Żona kompozytora napisała w komentarzu: "To strasznie słabe, Olga. Nic nie jest czarno-białe, myślałam, że akurat Ty o tym wiesz. Ty za to uwierzyłaś złym ludziom. I to prawda, byliście po obu stronach barykady, ale Piotr wcale nie był tam sam. Wszystkiego dobrego, głos masz piękny."
Ten ostatni komplement brzmi jak uprzejme 'żegnaj'. Agata Rubik słynie z tego, że instagramowych dyskusji nie unika - zdarzyło jej się już wcześniej odpowiadać komentującym bez rękawiczek.
Szomańska na razie milczy. Rubik też. Ale temat już żyje własnym życiem - i trudno się dziwić. Dwie kobiety, jeden kompozytor, dwie wersje tej samej historii. Która bliższa prawdy? Tego nie dowiemy się pewnie nigdy. Chyba że ktoś znowu nie wytrzyma i napisze kolejny komentarz.



