Leżak za 120 euro, lody za 90 złotych i kelner, który poprosił ją, żeby opuściła lokal. Sylwia Bomba miała inne wyobrażenie o włoskich wakacjach.
Włochy kuszą widokami. Positano i wybrzeże Amalfi to jeden z najchętniej fotografowanych zakątków Europy. Sylwia Bomba wybrała się tam z partnerem i córką - i od kilku dni relacjonuje wyjazd w mediach społecznościowych. Tyle że zamiast samych zachwytów pojawiają się konkretne liczby, które robią wrażenie z zupełnie innego powodu.
Leżak za 120 euro, lody za 90 zł. Bomba liczy w Positano
Ceny na popularnych plażach Półwyspu Apenińskiego potrafią zaskoczyć nawet kogoś, kto podróżuje regularnie i drogo. Sylwia Bomba pokazała w relacjach na Instagramie szczegółowe zestawienie stawek za wynajem leżaka. Jedna osoba w pierwszym rzędzie - 120 euro. Jedna osoba z dzieckiem - 160 euro. Dwie osoby z dzieckiem - już 280 euro.
"Jedna osoba 120 euro w pierwszym rzędzie, jedna osoba z dzieckiem 160 euro, dwie osoby z dzieckiem 280 euro" - przekazała na Instagramie.
Do tego doszedł inny wariant: leżaki po 50 euro od osoby przy stoliku restauracyjnym - ale tylko pod warunkiem złożenia zamówienia. Opalanie w pakiecie z obiadem, czy tego chcesz, czy nie.
Na tym nie koniec. Bomba opisała też cenę za lody podane w cytrynie - w przeliczeniu około 90 złotych za porcję. Porównanie, które zrobiła, jest konkretne: "Jest tutaj dużo drożej niż na Seszelach, w Dubaju, Abu Dhabi, na Malediwach i można by tak wymieniać" - stwierdziła influencerka w mediach społecznościowych.
Obsługa poprosiła ją, żeby wyszła. 'To jest droższa area'
Najbardziej nieprzyjemna historia z wyjazdu dotyczy jednak nie cen, a zachowania obsługi w jednej z restauracji. Według relacji Bomby kelner miał zasugerować jej opuszczenie lokalu, powołując się na to, że siedzi w "droższej strefie".
"Poprosił, żebym sobie poszła, bo to jest droższa area" - zdradziła na Instagramie.
Taki komunikat - przy rodzinie, na urlopie, w miejscu, które żyje z turystyki - brzmi co najmniej niezręcznie. Bomba nie ukrywała, że sytuacja ją zaskoczyła.
Influencerka ma na Instagramie ponad milion obserwujących i regularnie dokumentuje podróże. Tym razem jej relacja z Włoch szybko zaczęła żyć własnym życiem - fani komentują głównie cennik plażowy i scenę z restauracji. Część przyznaje, że identyczne doświadczenia zniechęciły ich do popularnych kurortów na południu Włoch. Inni przypominają, że Positano od lat uchodzi za jedno z droższych miejsc w całej Europie i trudno się dziwić stawkom.
Pytanie tylko jedno: czy taki wyjazd to nadal wypoczynek, czy praca na pełen etat - sprawdzanie, czy cena leżaka nie przekroczyła właśnie budżetu na cały tydzień?
Co wy na to - Positano warte swojej ceny, czy jednak za drogie nawet na jeden dzień? Piszcie w komentarzach.






