Ralph Kaminski myślał, że pójdzie na zwykłe spotkanie za kulisami. Wyszedł z bólem głowy i krytyką od jednego z największych polskich kompozytorów.

Ralph Kaminski myślał, że pójdzie na zwykłe spotkanie za kulisami. Wyszedł z bólem głowy i krytyką od jednego z największych polskich kompozytorów.

Włodzimierz Korcz to człowiek, który napisał muzykę do połowy polskiej estrady - "Być kobietą", "Ogrzej mnie", "Przed nocą i mgłą". Ktoś, kto słyszał wszystko i od kogo nie da się ukryć fałszu. Dosłownie.

Kaminski na próbie z Korczem. 'Głowa mnie bolała'

Do spotkania doszło za kulisami koncertu Anny Dymnej w Krakowie. Ralph Kaminski trafił tam razem z Alicją Majewską i samym Korczem. W rozmowie z kompozytorem Kaminski zapytał o utwór "Przed nocą i mgłą" - ten sam, który Grzegorz Markowski śpiewa w popularnym polskim serialu.

Temat był dobry. Gorzej z wykonaniem.

"Ja proszę państwa byłem dwa razy na próbie z tą dwójką i mnie głowa bolała" - przyznał Kaminski. Korcz podobno słuchał bardzo uważnie i nie zamierzał milczeć. Padły słowa, które trudno wymazać z pamięci: "Czy pan wie, o czym śpiewa? Nie potrafi pan trafić w dźwięk".

Brzmi ostro. Ale Kaminski sam to opowiedział - bez żalu, raczej z rozbrojeniem.

Alicja Majewska wiedziała swoje. Korcz taki jest od lat

Dla tych, którzy znają Korcza choćby z opowieści Alicji Majewskiej - żadna niespodzianka. Artystka od lat opisuje go jako człowieka, który wyłapuje każdy błąd i nigdy tego nie przemilczy.

"Ja od tego mam pana Korcza, który wtedy po paluszkach... zwróci uwagę. Dobrze, że tak jest. Muszę powiedzieć, że coraz mniej tych uwag zwraca" - mówiła Majewska w rozmowie z portalem Kozaczek.

Kaminski wychodzi z tej historii zaskakująco dobrze - bo Korcz dał mu też radę, którą zapamiętał na długo. "Wykonawca, który się uśmiecha, lubi ludzi" - powiedział kompozytor na zakończenie rozmowy.

Trudno powiedzieć, czy to komplement, czy dalszy ciąg lekcji. Pewnie jedno i drugie.

Czy surowy mistrz to skarb czy koszmar? Fani Kaminskiego mają pewnie zdanie - dajcie znać w komentarzach.