Dziennikarz Radia Łódź powiedział jedno zdanie za dużo. Krystyna Prońko urwała temat w pół sekundy.

Krystyna Prońko za kilka miesięcy skończy 80 lat i nie zwalnia tempa - wywiady, spotkania z fanami, aktywność artystyczna. Większość rozmów idzie po jej myśli. Ta poszła trochę inaczej.

Dziennikarz nawiązał do Kaminskiego. Prońko nie dała mu skończyć

Prowadzący Radia Łódź najwyraźniej uznał, że warto poruszyć temat wizerunku wokalistki w mediach. Powiedział wprost, że zazwyczaj mówi się o niej jako o kimś, kto "zamilkł albo nie chce komentować". Dodał przy tym, że rozmowa z nią pokazuje zupełnie inną Prońko - uśmiechniętą, rozbawioną, otwartą.

Reakcja artystki? Błyskawiczna. "O czym pan mówi?" - odpowiedziała niemal natychmiast, według relacji z wywiadu w Radiu Łódź. Dziennikarz szybko się wycofał: "No słyszę ostatnio takie różne rzeczy, do których rzeczywiście nie będę się odnosił" - skwitował i temat umarł śmiercią naturalną.

Skąd ta atmosfera? Kamiński zaczął, Prońko skończyła

Kontekst jest prosty. Ralph Kamiński w rozmowie z Onetem przyznał, że Krystyna Prońko nigdy nie odpowiedziała mu na dzień dobry - ani w kuluarach, ani na festiwalu "Cały ten Kazio" w Polanicy-Zdroju. Powiedział wprost: "To jest wspaniała, wybitna wokalistka, ale jakaś antypatyczna osoba. Widzę po niej, że musi być osobą, która nie lubi ludzi".

Artystka zapytana przez Onet o tę sytuację ucięła temat jednym zdaniem: "Nie będę komentować wypowiedzi ludzi, których nie znam". Innymi słowy - według Prońko Ralph Kamiński po prostu nie istnieje w jej świadomości.

Duetu tych dwojga raczej nie uświadczymy. Prońko konsekwentnie odmawia komentarzy w tej sprawie - czy to w wywiadach, czy na antenie. Dziennikarz Radia Łódź przekonał się o tym na własnej skórze.

Czy wokalistka ma prawo milczeć, kiedy chce? Albo - odwracając pytanie - czy dziennikarze mają prawo pytać o rzeczy, które ona najwyraźniej uważa za zamknięte? Piszcie w komentarzach, bo zdania są podzielone.