Zanim tata przekraczał próg, Wojtek już się spinał. Szczęsny po raz pierwszy tak szczerze opowiedział o tym, co czuł jako dziecko - i czego za wszelką cenę nie chce powtórzyć ze swoim synem.
Wojciech Szczęsny nie jest znany z wylewności w wywiadach. Tym mocniej działają te momenty, gdy decyduje się mówić bez owijania w bawełnę. W podcaście Grzegorza Krychowiaka w RMF FM powiedział rzeczy, których wielu kibiców się nie spodziewało.
"Spięcie zaczynało się, zanim tata wjechał w bramę"
Szczęsny wyznał w rozmowie z Krychowiakiem, że strach przed ojcem towarzyszył mu od dziecka - najpierw fizyczny, potem ten głębszy, przed konfrontacją. "Prawda jest taka, że od małego była między nami relacja, w której ja się boję ojca. Od kiedy pamiętam, do czasu kiedy jestem dorosłym człowiekiem. Najpierw się bałem ojca fizycznie, a potem, jakiekolwiek były problemy, bałem się skonfrontować z nim. To urosło do takiego poziomu, że w końcu pękło" - powiedział bramkarz FC Barcelony w podcaście "W stylu Krychowiaka".
Dodał, że kontakt z ojcem nigdy nie był codzienny - Maciej Szczęsny mieszkał w innym mieście, a gdy wrócił do Warszawy, Wojtek już wyprowadził się za granicę. Mimo to samo zapowiadanie wizyt wystarczyło, żeby napiąć wszystkie struny. "Kiedy wiedziałem, że tata przyjeżdżał do domu albo ja jechałem do taty, zaczynało się u mnie spięcie. To nie było pozytywne doświadczenie" - przyznał zawodnik.
Przypomnijmy: Szczęsny zerwał kontakt z ojcem w wieku 23 lat. Temat wrócił publicznie przy okazji dokumentu o bramkarzu, w którym Maciej Szczęsny twierdził, że nie rozumie, dlaczego syn zerwał z nim relację. Wojtek z kolei wspominał w tamtej produkcji, że iskrą był telefon, podczas którego ojciec zamiast zapytać o narzeczoną, mówił wyłącznie o własnych problemach.
Obietnica dla syna - i szczery komentarz o rodzicach
Szczęsny nie zatrzymał się jednak na rozliczeniu przeszłości. Kiedy Krychowiak zapytał o wychowywanie własnego syna, bramkarz bez wahania powiedział, co sobie postanowił. "Obiecałem sobie, że nigdy nie doprowadzę do tego, żeby mój syn się bał, bo tata przychodzi do domu" - wyznał w podcaście.
Rozmowa zeszła też na temat rozwodu rodziców Szczęsnego - do rozstania doszło, gdy Wojtek miał zaledwie pół roku. Bramkarz przyznał, że nieobecności ojca w domu po prostu nie pamiętał, więc trudno mu było jej żałować. "Rzadko ci brakuje czegoś, czego nie masz na co dzień" - stwierdził. Jednocześnie zaznaczył, że nie ma żalu ani do matki, ani do ojca. "Rozumiem, że różnie się takie historie układają" - dodał, zamykając temat bez dramatyzowania.
Szczęsny wspomniał też osobliwy detal z nastoletnich treningów - gdy próbował ćwiczyć indywidualnie z Maciejem, ten kazał mu mówić do siebie "panie trenerze".
Co myślicie o tym wyznaniu? Dajcie znać w komentarzach.



