Cztery tysiące trzysta złotych. Tyle Mietek Szcześniak dostał za nagranie, teledysk i całą promocję 'Dumki na dwa serca' - piosenki, którą do dziś kojarzy go każdy Polak.

Cztery tysiące trzysta złotych. Tyle Mietek Szcześniak dostał za nagranie, teledysk i całą promocję 'Dumki na dwa serca' - piosenki, którą do dziś kojarzy go każdy Polak.

'Dumka na dwa serca' z Edytą Górniak to jeden z największych hitów polskiej muzyki lat 90. Utwór grały wszystkie radia, teledysk kręcił się w kółko w telewizji. Szcześniak stał się twarzą duetu - i przez lata milczał o tym, jak wyglądała ta współpraca od kuchni. Teraz w rozmowie z Plejadą postanowił powiedzieć wszystko.

4300 złotych za hit. Szcześniak ujawnia kulisy umowy z wytwórnią

Kwota, którą ujawnił Szcześniak, jest konkretna i druzgocąca. Za nagranie piosenki, nakręcenie teledysku i całą akcję promocyjną dostał na rękę 4300 złotych - nie milionów, nie dziesiątek tysięcy. Cztery tysiące trzysta.

"Za nagranie piosenki, nakręcenie teledysku i całą akcję promocyjną na rękę dostałem cztery tysiące trzysta. Nie milionów. Trochę mnie panowie oszukali. Ale mogę mieć pretensje tylko do siebie. Zgodziłem się na to. Nagrywałem wtedy płytę 'Spoza nas' i głowę miałem kompletnie gdzieś indziej" - przyznał wprost w wywiadzie dla Plejady.

Na podpisanie umowy namówił go menadżer. Szcześniak początkowo unikał podania konkretnej sumy - obawiał się konsekwencji prawnych za ujawnienie poufnych danych z kontraktu. Ostatecznie zdecydował się mówić.

"Chyba nie powinienem narzekać, bo ostatecznie zgodziłem się na podpisanie umowy, którą mi zaproponowano. Menadżer doradził mi, bym to zrobił, więc zrobiłem. Ale prawie nic na tym nie zarobiłem" - dodał.

Górniak, Kayah, Kukulska - i permanentny problem z pieniędzmi

Szcześniak to trzykrotny laureat Fryderyków, muzyk z dorobkiem, który wielu artystom śni się po nocach. Współpracował z Kayah i Natalią Kukulską. A jednak przez lata balansował na granicy finansowej stabilności.

W tym samym wywiadzie przyznał, że w 2020 roku poważnie myślał o porzuceniu muzyki. Trudności z wydawcami, słaba widoczność w mediach, pandemia - wszystko to złożyło się na chwilę zwątpienia. Hit z Górniak nie zbudował mu poduszki finansowej, bo - jak teraz wiemy - niemal nic na nim nie zarobił.

Pytanie, które samo się nasuwa: ile podobnych umów podpisali inni artyści tamtej epoki, nie wiedząc, że oddają przebój za grosze? I czy branża muzyczna w Polsce zmieniła się od tamtego czasu choć trochę?