Mamacity zrobiło swoje. Justyna Steczkowska podniosła stawkę za koncert do 75 tysięcy złotych - o 40 tysięcy więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Mamacity zrobiło swoje. Justyna Steczkowska podniosła stawkę za koncert do 75 tysięcy złotych - o 40 tysięcy więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu.

Wokalistka miała niedawno swój eurowizyjny comeback, który wyraźnie podkręcił jej notowania. Dorzuciła do tego współpracę ze Skolimem - ruch, który część internautów przyjęła z krzywym nosem. Krytycy krytykowali, ale wyświetlenia rosły. Propozycje wspólnych koncertów też.

75 tysięcy za jeden wieczór - skąd taki skok?

Jeszcze niedawno Onet podawał, że Steczkowska zarabia około 35 tysięcy złotych za jeden występ. Według ustaleń "Super Expressu" kwota skoczyła do 75 tysięcy złotych - i to podobno pod wpływem przykładu samego Skolima, który po sukcesie swoich hitów też znacząco podniósł cennik.

Trudno się dziwić. Kiedy piosenka jest na ustach całej Polski, a organizatorzy sami piszą z ofertami, można dyktować warunki. Steczkowska wyraźnie to robi.

1,5 miliona złotych na wakacje - i to bez festiwali

Gwiazda ma zagrać aż 20 koncertów plenerowych tego lata. Media wyliczyły, że przy obecnej stawce przyniesie jej to około 1,5 miliona złotych. I to bez wliczania występów telewizyjnych na znanych festiwalach.

Jest jeszcze jeden szczegół, który robi wrażenie. Steczkowska podobno nie zgadza się dojeżdżać na imprezy Skolima wyłącznie na wspólne wykonanie Mamacity. Według źródeł "Super Expressu" jej warunek jest prosty: jeśli ona jedzie, to z własnym pełnym koncertem. W praktyce oznacza to, że organizator, który chce oboje artystów na jednej scenie, musi wyłożyć łącznie 150 tysięcy złotych - za Steczkowską i Skolima razem.

Chętni, jak podaje "Super Express", już się znajdą.

Tak więc fala hejtu za Mamacity wyszła wokalistce... całkiem nieźle. Kto podniesie stawkę jako następny?