Październik, lodowaty Bałtyk, zero piankowego kombinezonu. To nie jest wyzwanie z TikToka - to codzienna rutyna 71-letniej Grażyny Szapołowskiej.
Grażyna Szapołowska wygląda tak, że połowa kobiet w Polsce chciałaby wiedzieć, co je na śniadanie. Teraz w końcu sama powiedziała - choć sekret jest nieco mniej wygodny, niż mogłoby się wydawać.
Lodowaty Bałtyk zamiast gabinetu kosmetologa
Aktorka znana z "Krótkiego filmu o miłości" i "Pana Tadeusza" wyznała w rozmowie z "Faktem", że jej najważniejszy rytuał pielęgnacyjny kosztuje tyle, co dojazd nad wodę. Szapołowska regularnie kąpie się w zimnej wodzie - i to nie w kontrolowanych warunkach basenu, lecz w naturalnych zbiornikach, niezależnie od pory roku.
"Kocham kąpać się w lodowatych jeziorach czy morzu. W październiku i listopadzie wybieram lodowaty Bałtyk. Omijam baseny i jeśli tylko jest to możliwe, korzystam z uroków natury" - powiedziała aktorka.
Brzmi jak masochizm? Dla Szapołowskiej to filozofia życia. I najwyraźniej działa - bo 71-letnia gwiazda wygląda tak, że niejeden lekarz medycyny estetycznej miałby powody do frustracji.
"Zamraża piękno" - i nie żartuje
W tym samym wywiadzie aktorka wyjaśniła z właściwym sobie poczuciem humoru, dlaczego nie zamierza rezygnować z zimnych kąpieli mimo wieku. Jej słowa trudno streścić lepiej, niż ona sama to zrobiła.
"Takie lodowate kąpiele to jest mój sposób na zatrzymanie czasu! To bardzo hartuje ciało i zamraża piękno. Po tym nie trzeba chodzić do lekarzy, bo jest się zdrowym jak ryba!" - stwierdziła Szapołowska.
"Zamraża piękno" - zdanie roku, ktoś to zapisał? Szapołowska nie kryje, że wygląd i kondycja są dla niej ważne, ale nigdy nie stawiała na sztuczne wspomaganie. Zamiast tego - zimna woda, natura i odrobina odwagi, której większości z nas brakuje już przy wchodzeniu pod letni prysznic.
Pytanie do was: wchodzicie w to, czy jednak zostajecie przy kremach za 300 zł?




