Anna Popek je ostatni posiłek o 18:00. I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o jej tajemnicę figury.

Brzmi zbyt prosto? Tak właśnie działa post przerywany, który dziennikarka stosuje od dłuższego czasu. Okno żywieniowe zamknięte w ośmiu godzinach, zero podjadania, ograniczone węglowodany. Żadnych magicznych suplementów, żadnych kosmicznych diet.

Filozofia talerza według Anny Popek

Popek nie ukrywa, że jej podejście do jedzenia jest wyjątkowo przyziemne. Słucha organizmu, a nie trendów żywieniowych. "Jedzenie ma mi służyć. Mam być zdrowa, silna, ładnie wyglądać. Jemy, aby żyć, nie żyjemy, aby jeść" - mówiła w jednym z postów na Instagramie.

Do tematu wróciła przy innej okazji, tym razem bardziej dosadnie. "Generalnie nie ma co za dużo jeść. Oczywiście smaczny posiłek, zdrowy, dobrze ugotowany to zbyt duża przyjemność dla człowieka i nie wolno sobie tej przyjemności odmawiać. Ale też nie ma co się nastawiać, że codziennie będziemy jeść wybitne uczty. Trzeba zjeść z umiarem, tyle ile trzeba" - podsumowała w sieci.

Do diety dochodzi aktywność fizyczna, którą prezenterka regularnie dokumentuje online, oraz pielęgnacja cery - Popek przyznaje, że maseczki i regeneracja skóry to dla niej codzienność, nie okazjonalny luksus.

Nowa rola, nowa stacja - i program o urodzie

Temat urody to dla Popek nie tylko prywatna pasja. Według nieoficjalnych informacji, w internetowej telewizji Daniela Nawrockiego to właśnie ona ma prowadzić format poświęcony branży beauty. "Maseczki, kremy i tak dalej. Co promują influencerzy i zestawienie tego z nauką. Dziewczyny będą miały fajny format, skierowany do damskiej widowni" - zdradził Nawrocki w rozmowie z Szalonym Reporterem.

Trudno o lepsze obsadzenie. Kobieta, która w wieku 57 lat wygląda jak wygląda, opowiadająca o tym, co naprawdę działa w pielęgnacji - brzmi jak przepis na hit.

Jedyne pytanie: czy jej zasada "zjeść z umiarem, tyle ile trzeba" sprawdzi się równie dobrze jako filozofia telewizyjna? Komentujcie.