Roland Garros bez Świątek w finale - tego nikt się nie spodziewał. Za to z bukietem z klocków na Instagramie i dobrym humorem mimo wszystko.

Iga Świątek odpadła z French Open już w czwartej rundzie. Na kortach, które od lat traktuje jak swój drugi dom, tym razem coś wyraźnie nie zagrało.

Ceglaną mączkę w Roland Garros 25-latka zawsze uważała za swój teren. Nadzieje były ogromne - i tym większe rozczarowanie, gdy Raszynianka nieoczekiwanie spakowała rakiety przed ćwierćfinałem.

Chwalińska zrobiła to, czego nie udało się Świątek

Polskich kibiców uratowała Maja Chwalińska - zawodniczka spoza pierwszej setki rankingu WTA, która do Paryża dostała się w ogóle przez kwalifikacje. Mimo to dotarła aż do wielkiego finału. Pucharu Suzanne Lenglen ostatecznie nie sięgnęła, ale awansowała o kilkadziesiąt miejsc w rankingu, zarobiła poważne pieniądze i zyskała fanów na całym świecie.

Media skupiły się więc na Chwalińskiej. A Świątek?

Urodziny z klocków i dobre słowo mimo porażki

Iga Świątek kończy właśnie 25 lat i - sądząc po Instagramie - nie zamierza popadać w czarnowidztwo. Na jej profilu pojawiło się nagranie z wyjątkowym prezentem urodzinowym: imponującym bukietem zbudowanym w całości z klocków.

"Co roku jest coś, na co naprawdę czekam - i mam wrażenie, że to wcale nie są moje urodziny, tylko niespodzianka czekająca na mnie w domu. W tym roku naprawdę przeszli samych siebie. Dziękuję" - napisała tenisistka pod nagraniem na Instagramie.

Krótko, konkretnie i bez użalania się nad sobą. Taki styl Świątek zna każdy, kto śledzi jej social media od lat.

Teraz przed nią korty trawiaste. Pierwszym przystankiem w drodze do Wimbledonu będzie turniej WTA 500 w Niemczech. Czy tam Iga wróci do formy, której brakowało w Paryżu?

Co myślicie - Świątek odbuduje się przed Wimbledonem, czy to zapowiada trudniejszy sezon? Dajcie znać w komentarzach.