Mirra Andriejewa wygrała, ale przed meczem trzęsły jej się ręce. Powód? Maja Chwalińska.

Mirra Andriejewa pokonała Maję Chwalińską w finale Roland Garros 3:6, 2:6. Wynik suchy, ale kulisy zupełnie inne - Rosjanka przyznała po meczu, że Polka napędziła jej porządnego stracha.

„Myślałam, że gram z potworem"

Andriejewa przed finałem nie spała na laurach. W rozmowie z serwisem championat.com zdradziła, że przygotowania do meczu z Chwalińską były wyjątkowo intensywne - i bardzo konkretne. Poprosiła trenerkę Conchitę o specjalną sesję nastawioną wyłącznie na odwzorowanie stylu Polki.

„Na treningu przygotowywałyśmy się do gry z Mają. Prosiłam partnera o mieszane tempa, slajsy, dropshoty, loby i wszystkie te rzeczy. Spędziłyśmy na korcie godzinę i 20 minut, robiąc dokładnie to, co ona robi w meczach. Conchita przygotowała mnie w 100 proc." - powiedziała Andriejewa.

I zaraz potem dorzuciła zdanie, które obiegło tenisowe media: „W pewnym momencie myślałam, że zamierzam grać przeciwko jakiemuś potworowi."

Potwór. Tak Rosjanka - zwyciężczyni Roland Garros - określiła 24-letnią Polkę, która jeszcze kilka lat temu walczyła z depresją i brakiem kasy na dalszą karierę.

Chwalińska przeprosiła kibiców. Andriejewa oddała jej hołd

Andriejewa nie poprzestała na słowie „potwór" - podkreśliła też, że wyłapała styl gry Chwalińskiej już wcześniej, oglądając jej mecz z Dianą Sznajder. Mieszane tempo, precyzyjne skróty, loby w kluczowych momentach - to wszystko Rosjanka miała przepracować punkt po punkcie, zanim weszła na kort.

Chwalińska po przegranej zachowała klasę. Podziękowała kibicom za wsparcie i przeprosiła, że widowisko nie było lepsze - choć trudno mówić o słabym widowisku, skoro Polka dotarła do finału wielkoszlemowego turnieju.

Dla Chwalińskiej sam finał Roland Garros to i tak historyczny moment kariery. Dziewczyna, która podobno rozważała rzucenie tenisa przez kontuzje i problemy finansowe, stanęła na największej scenie w tym sporcie. Andriejewa była tego dnia lepsza - ale wyraźnie wiedziała, z kim gra.

Czy to nie jest najlepsza możliwa recenzja dla kogoś, kto przegrał finał? Napisz w komentarzu.

Tak rosyjska tenisistka nazwała Maję Chwalińską. Aż trudno w to uwierzyć
© Wu Huiwo
Tak rosyjska tenisistka nazwała Maję Chwalińską. Aż trudno w to uwierzyć
© Anita Walczewska