Biała sukienka, greckie słońce i hotel bez dzieci. Maja Chwalińska wie, jak wydawać pieniądze zdobyte na kortach Paryża.
6 milionów w kieszeni, pięć gwiazdek na horyzoncie
Po finale Roland Garros 24-letnia Maja Chwalińska zasiliła swoje konto o ponad 6 milionów złotych. Nie czekała długo z decyzją, gdzie te pieniądze ulokować - przynajmniej część z nich. Na Instagramie pojawiły się zdjęcia z Grecji: tenisistka pozuje w białej sukience, w tle błękit Morza Egejskiego. Sielanka w najczystszej postaci.
Wybór nie był przypadkowy. Chwalińska postawiła na luksusowy pięciogwiazdkowy resort przeznaczony wyłącznie dla dorosłych. Żadnych dzieci, żadnego hałasu - tylko cisza, którą po tygodniach turniejowego stresu można docenić bardziej niż cokolwiek innego.
Wedle informacji podanych przez "Fakt", tygodniowy pobyt w tym miejscu dla dwóch osób kosztuje od 15 do 32 tysięcy złotych - zależnie od standardu pokoju. Opcja z prywatnym basenem jest oczywiście droższa. Przy nagrodzie rzędu 6 milionów złotych to wydatek, który Chwalińska pewnie wpisuje w kategorię "zasłużone".
Przyjaciółki, owoce morza i książka na plaży
Według "Faktu" tenisistka nie odpoczywała w pojedynkę. Wyjazd do Grecji zamieniła w wakacje z przyjaciółkami - razem delektowały się owocami morza, podziwiały greckie krajobrazy i spędzały czas na plaży z książką w ręku. Żadnego kortu, żadnej rakiety. Przynajmniej przez chwilę.
Fani na Instagramie zareagowali błyskawicznie. "Odpoczywaj, zasłużyłaś na to!", "Bohaterka tego sezonu!" - pisali w komentarzach. Trudno się nie zgodzić - finał Rolanda Garrosa to wynik, którego od polskich tenisistek nikt się w tym sezonie nie spodziewał.
Czy po greckim resecie Chwalińska wróci na korty równie silna? Sezon trwa, kolejne turnieje czekają. Grecja jednak poczeka - ona wraca.




