Alice z Nowej Zelandii nie wiedziała, że któregoś dnia zostawi w domu polską tenisistkę i jej trenera na prawie miesiąc. A jednak tak właśnie było.
Apel o nocleg, kontuzja i Polka na końcu świata
Menedżer Mai Chwalińskiej, Piotr Szczypka, opowiedział w TVN24 w programie "Fakty po faktach" u Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, jak naprawdę wyglądała logistyka wyjazdów turniejowych. Bezpośrednia odpowiedź na pytanie o noclegi jest prosta i bolesna: budżet często nie wystarczał na hotel. Szczypka szukał rozwiązań, dzwonił do innych zawodników, pisał w internecie - byle taniej, byle się zmieścić.
W listopadzie 2022 roku opublikował na Facebooku apel o nocleg w Melbourne dla Chwalińskiej i jej trenera na czas Australian Open 2023. Ceny zakwaterowania w Australii po prostu przerosły możliwości ekipy. Ostatecznie Chwalińska nie dotarła do Australii - kontuzja wykluczyła ją z kwalifikacji. Ale historia nie skończyła się na tym.
"Zostawiła nas w domu po kilku dniach"
Najbardziej zapadający w pamięć epizod rozegrał się w Nowej Zelandii. Szczypka, szukając taniego noclegu przez znajomości w środowisku, trafił na Polkę o imieniu Alice. Przez prawie miesiąc Chwalińska i jej sztab mieszkali u niej.
"Rozmawiałem z zawodnikami, którzy już tam grali wcześniej, np. z Łukaszem Kubotem. Zgłosiłem się, bo zawsze taniej jest spać u kogoś niż w hotelu, a jak mówiłem, te koszty były bardzo duże. W Nowej Zelandii przez prawie miesiąc mieszkaliśmy u Polki Alice. Na końcu świata Polak Polakowi po kilku dniach zaufał i zostawił w domu" - powiedział Szczypka w TVN24.
Dziś Chwalińska wraca z Roland Garros z nagrodą 1,4 MLN EURO. Menedżer zaznaczył, że znaczną część pochłoną podatki i koszty sztabu - ale i tak kontrast jest uderzający. Rok temu stres o nocleg, dziś nagłówki o fortunę z Paryża.
Alice z Nowej Zelandii - jeśli czytasz: pozdrowienia od całej Polski.






