Pierwsza żona skończyła u jego przyjaciela. Druga spakowana walizki chwilę po ślubie. Andrzej Supron potrzebował trzech podejść, żeby w końcu trafić na właściwą kobietę.

73-letni zapaśnik Andrzej Supron to legenda polskiego sportu - w ringu wiedział, co robi. W miłości szło mu nieco gorzej. W szczerym wywiadzie dla "Vivy!" sportowiec opowiedział Marioli Bojarskiej-Ferenc o trzech małżeństwach, dwóch rozwodach i kobiecie, która początkowo go nie znosiła.

Pierwsza żona poszła do przyjaciela, druga wyjechała za granicę

Pierwsze małżeństwo Suprona rozpadło się przez wzajemne niesnaski - jak sam przyznał, z żoną "żył bardziej obok", a ta podobno była wobec niego chronicznie nieufna. Finał był jednak niezwykły: była żona związała się z jego bliskim przyjacielem. Supron zamiast się oburzać, podsumował sprawę z humorem.

"Ja zawsze żartuję, ale to jest prawda, że mojemu koledze tak bardzo się podobała moja małżonka, że ja na koniec mu powiedziałem: 'Słuchaj, masz tu żonę po Championie i szanuj jak własną'. No i byli ze sobą - żeby było śmieszniej - więc dobry człowiek jestem" - powiedział w rozmowie z Bojarską-Ferenc.

Drugie małżeństwo trwało jeszcze krócej. Żona wkrótce po ślubie zdecydowała się wyjechać za granicę, a Supron - jak mówi - nie stanął jej na drodze.

"To był taki romans bardzo przelotny. Później, no może by się z tego wyszło, ale wyjechała za granicę. Gdzieś tam się stworzyły jakieś warunki. Podjęła taką decyzję, ja nie ingerowałem" - wyznał.

Trzecia żona go nie znosiła. Teraz są razem

Trzecią żonę Supron poznał podczas współpracy ze szkołą modelek. Ona na początku nie była nim zachwycona - wręcz przeciwnie. Podobno zastanawiała się, dlaczego ten starszy sportowiec tak bardzo się popisuje.

"Podpisaliśmy też umowę ze szkołą fotomodelek i wśród nich właśnie była moja żona. Ona zastanawiała się, dlaczego tak się popisuję. A to nie w moim stylu. Ja po prostu się luźno czułem" - tłumaczył.

Niechęć jednak szybko minęła. Jak sam podsumował ze swoim charakterystycznym spokojem: "Kto się czubi, ten się lubi. Gdzieś tam zapukało i w serduszku zrobiła się przestrzeń. No i tak z tej pierwszej niechęci stworzyło się uczucie."

Trzecia żona okazała się tą właściwą. Po dwóch nieudanych próbach Supron w końcu znalazł to, czego szukał - choć droga była, łagodnie mówiąc, kręta. Czy to dowód na to, że do trzech razy sztuka? Sami oceńcie w komentarzach.