Dzień Matki we trójkę, długi weekend na Mazurach, wspólna opieka nad Fryderykiem - i do tego regularne komplementy w wywiadach. Marcela Leszczak i Misiek Koterski rozstali się kilka miesięcy temu, ale ich byli fani mogliby się tylko zastanawiać: po co w ogóle się rozstawali?

Marcela Leszczak i Michał Koterski są razem od niemal dekady - tyle że teraz już nie są razem. Jesienią ubiegłego roku modelka ogłosiła rozstanie, para czeka na domknięcie formalności rozwodowych, a każde z nich próbuje ułożyć sobie życie od nowa. Problem w tym, że to "od nowa" wygląda zaskakująco podobnie do tego, co było.

Dzień Matki razem, Mazury razem. Co tu właściwie się dzieje?

Leszczak i Koterski utrzymują bliski kontakt przede wszystkim ze względu na syna Fryderyka, ale - jak sama 34-latka przyznaje - nie tylko. Uważają się nawzajem za dobrych przyjaciół i najwyraźniej ta formuła sprawdza się lepiej niż związek. Razem świętowali Dzień Matki, razem wybrali się na długi weekend na Mazury, razem dzielą opiekę nad dzieckiem. Wakacje - podobno - spędzą już oddzielnie, ale to jedyna wyraźna granica, jaką na razie widać.

W rozmowie z Pudelkiem Leszczak wyznała wprost: "Uważam, że zawsze powinno się szukać takiej drogi, żeby żyć z drugim człowiekiem w zgodzie. Oczywiście są różne okoliczności, kiedy się nie da, choć bardzo by się chciało."

"Przez ostatnie 10 lat żyliśmy razem" - Leszczak odpowiada krytykom

Modelka nie jest ślepa na to, że jej podejście budzi pytania. Ktoś zapytał ją wprost, czemu tak często mówi o byłym mężu. Odpowiedź była bez owijania w bawełnę. "Przez ostatnie 10 lat żyliśmy razem. On zawsze będzie częścią mojego życia, bo mamy razem [Fryderyka]. Jestem dumna z tego, że mogę pozytywnie wypowiadać się o ojcu mojego syna. Mam nadzieję, że tak zostanie" - powiedziała Pudelkowi.

Wcześniej, w rozmowie z Jastrząb Post, Leszczak tłumaczyła, skąd bierze się ta zgoda między byłymi partnerami: "Myślę, że to kwestia dojrzałości emocjonalnej. Mamy do siebie dużo szacunku, rozmawiamy na trudne tematy, które nie są wygodne, ale ja teraz wiem, że nie odkładam niczego na później. Przegadujemy tu i teraz i nie zostawiamy rzeczy niedopowiedzianych."

Brzmi pięknie. I szczerze - wielu rozstającym się parom można tylko pozazdrościć takiej kultury. Pytanie, czy ta równowaga przetrwa próbę czasu, kiedy w życiu któregoś z nich pojawi się nowa osoba. Na razie jednak Leszczak mówi, że jest z siebie dumna - i trudno jej nie wierzyć.

Co wy na to - taka relacja po rozstaniu to wzór do naśladowania czy jednak przepis na zamieszanie? Piszcie w komentarzach.