Dwanaście lat w podziemiu. Ewa Kuklińska czekała, aż Tomasz Stockinger rozwiedzie się z żoną, a on koncertował z nią, flirtował, ale nigdy nie zrobił kroku. Niedawno aktor wreszcie przerwał milczenie - i jego wersja różni się od jej bólu.

Zakaz owoc i "pokręcona miłość"

Lata osiemdziesiąte, warszawa przed przesyceniem telewizją. Tomasz Stockinger był wtedy idolem młodego pokolenia - rola w "Znachorze", serial "Dom" na koncie. Gdy pojawił się w musicalu "Lata dwudzieste... Lata trzydzieste..." (1983), zagrała u jego boku Ewa Kuklińska - aktorka, wokalistka, ulubienica bywalców Syreny. Była o trzy lata starsza, ale to ona uległa. "Tomek potrafi być bardzo czarującym mężczyzną, który jak chce, rozkocha w sobie każdą kobietę" - mówiła o nim w "Na żywo".

Potem Stockinger wyjechał do Kanady z żoną Jolantą, a Kuklińska wyszła za mąż za profesora ekonomii. Rozeszli się na lata. Gdy pod koniec lat osiemdziesiątych aktor wrócił do Polski, Ewa była już po trzecim rozwodzie - zbitkę doświadczeń, która nauczyła ją nieufności. "Do mojego brzegu przybijali mężczyźni, którzy byli zajęci. Tacy się we mnie kochali. A zakazany owoc strasznie smakuje" - wyznała Dorocie Wellman.

Spektakl w teatrze, romans za kulisami

W 1992 roku dyrektor Syreny zaprosił Stockingera do widowiska "Tych lat nie odda nikt" - u boku Kuklińskiej. Tuż przed premierą oboje zaczęli grać coś więcej niż na scenie. Ewa nazwała to później "pokręconą miłością". Nie pokazywali się razem publicznie, bo i po co - byli popularnym duetem estradowym, często koncertowali, prowadzili eventy. Nikt nie musiał nic wiedzieć.

Stockinger wiedział, że jego małżeństwo z mamą syna Roberta to ruin. Chciał się jednak rozstać w zgodzie. "Staraliśmy się robić wszystko, by Robert jak najmniej to odczuł" - mówił niedawno w podcaście "WojewódzkiKędzierski". Kuklińska się zgodziła czekać. Czekać na rozwód, który nigdy nie stał się pretekstem do jawności ich związku.

"Może dokonywałam złych wyborów"

W 2005 roku Ewa przyznała wprost Wellman, że "od dwunastu lat przeżywa pokręconą miłość". Opisała go jako "cudownego faceta, ale nie swojego". Wtedy dowiedziała się, że Tomasz spotyka się za jej plecami z inną kobietą. Koniec.

Rozstanie bolało. Aktorka szukała odpowiedzi u terapeuty. "Miłość jest dla mnie najważniejszym uczuciem. Żałuję, że przychodziła i odchodziła, jakby się płoszyła. Może to była kwestia braku szczęścia, a może dokonywałam złych wyborów" - mówiła Annie Morawskiej.

"Raczej nie byliśmy parą"

Stockinger przez lata milczał. Dopiero w marcu 2026, w podcaście "WojewódzkiKędzierski", przerwał milczenie. Jego wersja była inna. "Podobaliśmy się sobie. Dużo koncertowaliśmy, dużo pracowaliśmy na estradzie. Raczej nie byliśmy parą. Mieliśmy rodzaj flirtu" - powiedział. Dodał, że do dziś przyjaźni się z Ewą.

Dwanaście lat czekania, seks bez zobowiązań pod pozorem "flirtu", rozwód który nigdy nie zmienił statusu quo. A ona mówiła o tym jako o miłości, on o flircie. Czasem to wszystko, co dzieli związek od jego zaprzeczenia - słowa.