Joanna Opozda napisała, że płacze ze szczęścia. Sąd orzekł rozwód z wyłącznej winy Antoniego Królikowskiego i pozbawił go władzy rodzicielskiej nad synkiem. Tylko że Antek już szykuje odpowiedź.
Joanna Opozda napisała, że płacze ze szczęścia. Sąd orzekł rozwód z wyłącznej winy Antoniego Królikowskiego i pozbawił go władzy rodzicielskiej nad synkiem. Tylko że Antek już szykuje odpowiedź.
Sąd orzekł - i to z wyłącznej winy Królikowskiego
Wyrok zapadł 7 lipca 2026 roku. Joanna Opozda ogłosiła go na swoim Instagramie bez owijania w bawełnę - sąd orzekł rozwód z wyłącznej winy Antoniego Królikowskiego i pozbawił go władzy rodzicielskiej nad małym Vincentem. Dwa ciosy na raz.
Aktorka nie kryła emocji. "To był niezwykle trudny czas, który odcisnął piętno na mnie i moich najbliższych. Nie potrafię opisać ulgi, jaką dziś czuję. Płaczę ze szczęścia, bo ten niezwykle trudny rozdział mojego życia dobiegł końca" - napisała na Instagramie. Dodała, że chce już zostawić wszystko za sobą i żyć w spokoju.
Brzmi jak zamknięta sprawa. Ale to dopiero połowa historii.
Królikowski milczy - i właśnie dlatego trzeba się bać
Według doniesień magazynu "Moje Imperium", anonimowy znajomy aktora zdradził, że Królikowski zamierza złożyć odwołanie od wyroku - gdy tylko zapozna się z jego uzasadnieniem. "Antek nie chce komentować tej sprawy bez znajomości argumentacji sądu. Cierpliwie czeka, aż dostanie uzasadnienie wyroku, i wtedy się do niego odniesie i złoży odwołanie" - przekazało źródło.
Cierpliwe czekanie brzmi niewinnie. W praktyce oznacza, że bitwa sądowa może trwać jeszcze długo. Opozda świętuje, ale apelacja to realne narzędzie - i Królikowski podobno zamierza z niego skorzystać.
Co ważne, nie wiadomo dotąd, czy sąd przyznał Opoździe alimenty - zarówno na siebie, jak i na Vincenta. To była jedna z kluczowych kwestii całego postępowania, a na razie pozostaje bez odpowiedzi.
Joanna Opozda odetchnęła. Na jak długo - tego jeszcze nie wie nikt. Czy odwołanie Królikowskiego cokolwiek zmieni? Napiszcie w komentarzach, po czyjej jesteście stronie.


