Siedzieli pod salą sądową po siedmiu latach. Wokół nich dziennikarze, aparaty, flesze. Pola Wiśniewska mówi teraz, co wtedy poczuła.
Michał Wiśniewski w swoich ostatnich wypowiedziach - zarówno w oficjalnym oświadczeniu, jak i w wywiadzie dla "Faktu" - dawał do zrozumienia, że liczy na dyskrecję Poli. Sugerował, że szczegóły ich małżeństwa powinny zostać za drzwiami sali sądowej. Pola jednak inaczej to widzi.
Oświadczenie Michała? Pola mówi: nie było przypadkowe
W piątkowym wywiadzie dla Kozaczka Pola Wiśniewska powiedziała wprost, że oświadczenie jej byłego męża to był przemyślany ruch - nie spontaniczne wyznanie. "Oczywiście oświadczenie Michała nie było przypadkowe" - stwierdziła bez ogródek. Zwróciła uwagę na szczegóły, które w nim umieszczono: kwotę alimentów (szybko zdementowaną przez jej pełnomocniczkę), jej nazwisko, wzmiankę o studiach. "To są rzeczy, które zapadają w pamięć i one nie muszą być prawdziwe, żeby później się o tym mówiło" - mówiła z wyraźną goryczą. Przyznała też, że ma poczucie, iż cokolwiek teraz powie, i tak niewiele zmieni.
Pola zaznaczyła, że nie ma pretensji do mediów o zainteresowanie sprawą - rozumie, że oboje z Michałem są osobami publicznymi. Docenia za to głosy kobiet, które - jak sama mówi - "nie dają się wciągnąć w narrację romantyzowania powrotu" i widzą sytuację bez filtrów.
"Marzyłam o tej rodzinie". Pola o końcu małżeństwa
Po raz pierwszy od głośnego oświadczenia - w którym ujawniła, że Michał i Mandaryna są parą od stycznia 2026 - Pola powiedziała wprost: to nie ona chciała odejść. "Do samego końca byłam za moim mężem i dbałam o ten związek, wierząc, że faktycznie da się go uratować" - wyznała w rozmowie z Kozaczkiem. "Marzyłam o tej rodzinie, starałam się do samego końca i byłam pewna, że nam się uda" - dodała.
Najtrudniejszy okazał się moment spotkania z Michałem na korytarzu sądowym. "To było straszne. Co możesz czuć? Spotykasz się z człowiekiem pod salą rozpraw po siedmiu latach bycia razem. Wtedy chciało mi się płakać. Myślałam sobie, że marnie skończyliśmy" - opisała. Wokół nich kręcili się dziennikarze, migały aparaty. "Bardzo przykra sytuacja" - podsumowała krótko.
Pola zaznaczyła też, że nie zamierza dalej karmić medialnego szumu - powiedziała już wszystko, co miała do powiedzenia, i potrzebuje teraz spokoju. Pytanie, czy Michał Wiśniewski uzna to za wystarczającą ciszę.




