Taksówka po udanym pokazie mody, sukces w kieszeni - i nagle łzy. Katarzyna Sokołowska opowiedziała w podcaście o emocjach, które latami ukrywała za perfekcyjną fasadą.
Katarzyna Sokołowska to kobieta, której zawodowe życie wygląda jak starannie wyreżyserowany spektakl - bo właściwie nim jest. Reżyserka największych polskich pokazów mody od lat funkcjonuje w świecie, gdzie liczy się kontrola, precyzja i wizerunek bez skazy. W podcaście Miłość pokazała się jednak zupełnie inaczej.
Bez przerwy płacze. I sama nie wie dlaczego
Katarzyna Sokołowska wyznała w podcaście Miłość, że płacze regularnie i nie zawsze potrafi wskazać konkretny powód. Przyznała wprost, że nie jest pewna, czy w ogóle można ją nazwać silną osobą. To wyznanie zaskakuje, bo publicznie zawsze sprawiała wrażenie kobiety, która wszystko ma pod kontrolą.
"Ja bez przerwy płaczę. Ja nawet nie wiem, czy jestem silna" - powiedziała Sokołowska w podcaście Miłość. Kiedy prowadząca zapytała, co jej te łzy dają, odpowiedź przyszła bez chwili zastanowienia: "Przynosi mi jakąś taką ulgę, takie wyrzucenie emocji".
Dla Sokołowskiej płacz to nie słabość - to zawór bezpieczeństwa. Napięcie, które gromadzi się w codzienności pracy w show-biznesie, musi gdzieś ujść. I uchodzi właśnie tak.
Sukces, taksówka i poczucie pustki
Sokołowska opisała w podcaście konkretną scenę z własnego życia - wracała taksówką po jednym z wyjątkowo udanych pokazów mody. Na zewnątrz wszystko się udało, oklasków było pod dostatkiem. W środku coś zaczęło pękać.
"Mieszają mi się różne odcienie tego płaczu. Nie wiem, dlaczego płaczę. Tu ze szczęścia, tu z tej ulgi, tu z tego, że właściwie nie mam do kogo powiedzieć o tym" - wyznała reżyserka w rozmowie dla podcastu Miłość.
To zdanie zostaje. Sukces bez kogoś, komu można by o nim powiedzieć, smakuje inaczej niż się spodziewamy. Sokołowska nie owijała w bawełnę - tamten wieczór był jednocześnie triumfem i jedną z bardziej samotnych chwil w jej życiu.
Reżyserka pokazów mody rzadko mówi publicznie o emocjach w tak bezpośredni sposób. To wyznanie w podcaście to jeden z tych momentów, kiedy człowiek za starannie budowanym wizerunkiem nagle staje się po prostu człowiekiem. Czy fani docenią tę szczerość? Sądząc po reakcjach w sieci - jak najbardziej.
A wy płaczecie po sukcesach? Dajcie znać w komentarzach.



