Na gali odbierała nagrodę, ale zamiast świętować - zapłakała. Maja Hyży powiedziała przed kamerą rzeczy, o których milczała latami.
Maja Hyży od lat tworzy wizerunek kobiety, która daje radę. Czwórka dzieci, kariera muzyczna, regularne pojawia się w mediach. Tymczasem w rozmowie z Jakubem Szewczykiem dla Kozaczka wokalistka powiedziała głośno to, co długo trzymała dla siebie.
"Ale na pewno? Że ja?"
Podczas gali Woman Power Hyży odebrała nagrodę dla kobiet z mocą. Reakcja? Nie euforia, lecz niedowierzanie. Artystka przyznała wprost, że informacja o wyróżnieniu bardziej ją zaskoczyła, niż ucieszyła.
"Jak się dowiedziałam o tym fakcie, to nie było tak: super, wiem za co, tylko bardziej: ale na pewno? Że ja?" - powiedziała w rozmowie dla Kozaczka.
I poszła dalej. "Ja nigdy nie wierzyłam w siebie i myślę, że nawet dzisiaj nie do końca wierzę w to wszystko, aczkolwiek pracuję, cały czas pracuję i właśnie takie sytuacje, takie dni sprawiają, że gdzieś tam dokładam tę cegiełkę, że Maja, a może jednak jesteś coś warta."
To zdanie spokojnie mogłoby być cytatem z gabinetu terapeuty. Tymczasem powiedziała je kobieta, którą co rok widzimy na największych scenach w Polsce.
Zbyt wiele złego od zbyt bliskich ludzi
Hyży nie kręciła - wyjaśniła też, skąd ten problem się bierze. I tu zrobiło się naprawdę poważnie.
"Bo życie jednak dało mi trochę po tyłku i mam wrażenie w ogóle, że życie raczej mnie nie rozpieszcza i cały czas mam pod górę" - powiedziała w wywiadzie.
A potem dorzuciła jeszcze jedno wyznanie, które wielu słuchaczom mogło ścisnąć gardło.
"Za dużo po du**e dostałam od ludzi dookoła mnie takich bliskich i usłyszałam chyba za dużo złego i to tak chyba sprawia, że nie do końca wierzę jeszcze w siebie" - przyznała wokalistka.
Nie padły nazwiska. Nie padły daty. Ale każdy, kto zna jej historię ostatnich lat, wie mniej więcej, o czym mówi.
Fani Hyży od dawna obserwują, jak samotnie wychowuje czwórkę dzieci i jednocześnie utrzymuje karierę. Teraz okazuje się, że za tym uśmiechem kryje się coś, o czym rzadko mówi się przy kamerach - głęboka niepewność siebie, budowana latami przez słowa bliskich, które zamiast dodawać skrzydeł, systematycznie je podcinały.
Maja Hyży powoli składa te cegiełki - jej słowa. Pytanie, ile jeszcze będzie ich potrzebować, żeby w końcu uwierzyć w to, co i tak widzi cała Polska.
Co myślicie o tym wyznaniu? Dajcie znać w komentarzach.









