Syn rósł w trasie. Przez trzy lata jego domem był bus koncertowy - i to właśnie ten obraz sprawił, że Sławomir i Kajra powiedzieli: dość.

Syn rósł w trasie. Przez trzy lata jego domem był bus koncertowy - i to właśnie ten obraz sprawił, że Sławomir i Kajra powiedzieli: dość.

Para uchodzi za jeden z najbardziej zapracowanych duetów polskiej sceny rozrywkowej. Trasy, festiwale, plenerówki - ich grafik przez długie lata wyglądał jak harmonogram korporacji, nie artystów. Ponad 300 koncertów rocznie to nie mit, a liczba, którą sami potwierdzili w rozmowie z Plejadą.

Trzysta razy w rok i co z tego zostało?

Sławomir i Kajra przyznali w wywiadzie dla Plejady, że imponująca liczba występów miała swoją bardzo konkretną cenę - i nie chodzi wyłącznie o pieniądze czy zmęczenie fizyczne, ale o jakość tego, co dawali publiczności.

"Mając w pamięci liczby koncertów, które graliśmy - ponad 300 rocznie - i stan, jaki temu towarzyszył, ogromnie się cieszymy, że jest to już za nami" - napisali para w wypowiedzi dla Plejady.

Zaznaczyli przy tym, że nigdy nie jeździli z USB i playbackiem. Zawsze pełen skład, żywi muzycy, profesjonalna technika. To kosztuje - finansowo i energetycznie. "Ciągle inwestujemy. Od samego początku istnienia 'Sławomira' postawiliśmy na jakość" - podkreślili.

Problem w tym, że przy żywym graniu dwa pełne koncerty dziennie dosłownie wyczerpują to, czym artysta może obdarować widownię. "Tę energię trzeba niestety podzielić, a my podjęliśmy decyzję, że nie chcemy tego robić naszej ukochanej publiczności" - wyznali.

Trzy lata w busie. Syn, który nie znał innego życia

Przełomem okazało się nie wypalenie zawodowe ani zdrowie, ale dziecko. Kiedy na świecie pojawił się ich syn, przez pierwsze trzy lata życia towarzyszył rodzicom w każdej trasie. Bus, hotel, scena - i znowu bus.

"I zrozumieliśmy, że nie chcemy już tak żyć. Że nie chcemy być siedem dni w trasie koncertowej. Że chcemy mieć czas dla rodziny, dla siebie nawzajem i dla twórczości, nowych pomysłów, teledysków, projektów" - napisali Sławomir i Kajra w rozmowie z Plejadą.

Decyzja o wyhamowaniu tempa to według nich nie odwrót, a wybór. Rzadziej, ale z pełną energią i bez dzielenia siebie na pół między kolejne daty w kalendarzu.

Pytanie brzmi: czy polska publiczność, przyzwyczajona do ich wszechobecności na każdym festynie i festiwalu, zaakceptuje nową wersję Sławomira i Kajry - tę, która stawia rodzinę przed grafikiem? Sądząc po komentarzach fanów - jak najbardziej. Ale to już inna historia.