Siatkówka między statywami od lamp, rozmowy do trzeciej w nocy i reżyser z ksywką 'Maśloninho'. Tak wyglądały zdjęcia do serialowej Lalki Netflixa - i Tomasz Schuchardt nie zamierzał tego ukrywać.

W polskim show-biznesie rzadko zdarza się wyścig zbrojeń na klasykę literatury. A jednak - w tym roku widzowie dostaną dwie Lalki naraz. Film kinowy i serial streamingowy, dwie ekipy, dwa zupełnie inne spojrzenia na Prusa. I obie premiery dzieli dokładnie dwa tygodnie.

Dwie Lalki, jeden wyścig

Film w reżyserii Macieja Kawalskiego - z Marcinem Dorocińskim jako Wokulskim i Markiem Kondratem jako Rzeckim - trafi do kin 30 września. Serial Netflixa pojawi się na platformie dwa tygodnie wcześniej. W serialu w te same role wcielają się Tomasz Schuchardt i Dariusz Chojnacki, którzy niedawno opowiedzieli o kulisach produkcji w porannym programie Polsatu.

Schuchardt nie owijał w bawełnę. "Mamy wrażenie, że bierzemy udział w czymś ważnym. To taka literatura, którą pamiętam z klasy maturalnej i która była mi bliska" - przyznał na antenie, rozmawiając z Agnieszką Hyży i Maciejem Rockiem.

Plan w Wałbrzychu, który nie chciał się kończyć

Obaj aktorzy zgodzili się na projekt bez chwili wahania. Chojnacki tłumaczył wprost: "Nawet nie ma chwili zastanowienia, po prostu się wskakuje. Zresztą taka ekipa twórców, która była przy tym projekcie, to od razu gwarant niesamowitej przygody."

Ale to, co zaszło na planie w Wałbrzychu, zaskoczyło chyba nawet ich samych. Schuchardt opisał sierpniowy miesiąc zdjęć jak coś żywcem wyjętego z akademii teatralnej - w najlepszym sensie. "Po zdjęciach graliśmy w siatkówkę rozstawioną na statywach od lamp. Potem siedzieliśmy do nocy i gadaliśmy o tym, co jutro chcemy zrobić. Trochę takie idealistyczne coś, o czym można było już zapomnieć" - relacjonował.

Chojnacki dodał, że spiritus movens tej atmosfery był reżyser Paweł Maślona - ochrzczony na planie mianem 'Maśloninho'. "Rzadko się zdarza teraz spędzać czas do drugiej, trzeciej w nocy, żeby rozmawiać o scenach, które następnego dnia będziemy analizować. Przychodzi 'Maśloninho' i rozmawia z nami. Zupełnie inna chemia się wtedy tworzy" - powiedział.

Obaj przyznali też, że zgrali się ze sobą od pierwszego dnia. "Nie byłbym takim Rzeckim, gdyby nie wsparcie Tomka na planie" - stwierdził Chojnacki.

Jedno jest pewne: gdy premiera serialu Netflixa nadejdzie, a dwa tygodnie później w kinach pojawi się film Kawalskiego, polscy widzowie staną przed wyborem, jakiego jeszcze nie mieli. Którą Lalkę obejrzeć pierwszą - i czy w ogóle da się je porównać?