Sto filmów, szczyt kariery, a potem cisza. Marek Kondrat spakował walizki, wyjechał z żoną do Hiszpanii i zamknął za sobą drzwi od branży - myślał, że na zawsze. Myślał.
Sto filmów, szczyt kariery, a potem cisza. Marek Kondrat spakował walizki, wyjechał z żoną Antoniną Turnau do Hiszpanii i zamknął za sobą drzwi od branży - myślał, że na zawsze. Myślał.
Producent dzwonił. Kondrat rozłączał. Aż do pewnego razu
Przez kilkanaście lat aktor konsekwentnie odrzucał kolejne propozycje. Nie czytał scenariuszy, nie chodził na spotkania - po prostu nie wyobrażał sobie powrotu. Aż trafił na Radosława Drabika, który nie przyjmował odmowy do wiadomości.
"Kiedy zwrócił się z tą ofertą, to potraktowałem ją, tak jak wiele innych, które do mnie docierały. Po prostu nie wyobrażałem siebie w tej samej roli po tylu latach" - przyznał Kondrat na konferencji prasowej. Producent był jednak, jak to określił aktor, "niesłychanie uparty".
Co go przekonało? Projekt okazał się wyjątkowy - nowa adaptacja Lalki Bolesława Prusa. Kondrat szybko dostrzegł w tym coś więcej niż kolejną ekranizację klasyki.
"Zdałem sobie sprawę, że przy pierwszej realizacji Lalki Wojciecha Hasa wziął udział mój ojciec - Tadeusz Kondrat - i był młodszy ode mnie, miał 60 lat. I jak się to wszystko skleiło razem, to pomyślałem sobie: właściwie to nie ma argumentów przeciw" - powiedział aktor na tej samej konferencji.
Obsada, która zwala z nóg. Premiera za trzy miesiące
Nowa Lalka to nie jest kameralny projekt z ograniczonym budżetem. Na planie spotkali się Marcin Dorociński, Kamila Urzędowska, Maja Komorowska, Agata Kulesza, Andrzej Seweryn, Karolina Gruszka, Maria Dębska, Mateusz Damięcki, Krystyna Janda, Maja Ostaszewska, Dawid Ogrodnik, Maciej Musiałowski, Andrzej Chyra, Maciej Stuhr i kilkoro innych. Rzadko kiedy jedno polskie kino skupia tyle nazwisk naraz.
Datę premiery ogłoszono w grudniu ubiegłego roku - i od tamtej pory odliczanie trwa oficjalnie. Do kin zostały dokładnie trzy miesiące.
Kondrat nie ukrywa, że wierzy w ten film. "To jest powrót do kostiumu, to jest film wielkoekranowy z prezentacją talentów tylu różnych środowisk artystycznych. Mamy do czynienia ze światowym dziełem, nie boję się tego mówić. Jestem pewien, że ten obraz przyniesie ludziom ogromnie dużo satysfakcji" - mówił w rozmowie z serwisem Interia Film.
Czy Lalka okaże się polskim wydarzeniem kinowym roku? Wszystko wskazuje na to, że Kondrat podjął jedyną słuszną decyzję. A może po prostu producent był wystarczająco uparty?




