Zaledwie kilka dni po ślubie pojechała w Dolomity z mężem. Wróciła w trumnie. Teraz narciarz, który brał udział w wypadku, przerwał milczenie.
23 czerwca na drodze w okolicach Canazei doszło do czołowego zderzenia. Laura Viktoria Härtig, 30-letnia influencerka i kolarka, uderzyła w motocykl prowadzony przez Petera Runggaldiera - byłego alpejczyka, medalistę narciarskich mistrzostw świata. Przez 19 dni leżała w szpitalu. Zmarła 12 lipca.
Co napisał Runggaldier po śmierci Laury?
Peter Runggaldier opublikował na Instagramie krótkie oświadczenie po włosku, w którym poprosił o uszanowanie jego prywatności. Były sportowiec potwierdził swój udział w wypadku i zwrócił się do obserwujących z prośbą o spokój.
"Drodzy przyjaciele, w związku z poważnym wypadkiem drogowym, w którym brałem udział, proszę o uszanowanie mojego bólu i potrzeby zachowania prywatności. Moje myśli kieruję do wszystkich osób zaangażowanych w to zdarzenie oraz ich rodzin" - napisał narciarz.
Dodał też wprost: "Liczę na waszą wrażliwość i proszę o zrozumienie, że w tym momencie nie będę udzielał żadnych wywiadów ani składał dalszych oświadczeń".
Co teraz dzieje się ze sprawą?
Prokuratura w Trydencie zmieniła kwalifikację zarzutów po śmierci kobiety - śledztwo prowadzone jest teraz w kierunku wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Wcześniej postępowanie dotyczyło ciężkiego uszkodzenia ciała w ruchu drogowym. Wszystkie szczegóły sprawy nie są jeszcze znane.
Laura Viktoria Härtig wyjechała w Dolomity ze świeżo poślubionym mężem - wypadek zdarzył się zaledwie kilka dni po jej ślubie. Jeszcze niedawno dzieliła się w mediach społecznościowych radością z nowego rozdziału życia. Nie wróciła z podróży poślubnej.
Runggaldier na razie nie planuje mówić więcej. Prokuratura robi swoje. A rodzina Laury czeka na odpowiedzi, których na razie nikt nie daje.
Zobacz na Instagramie

