Pięćdziesiąt lat po własnym ślubie Małgorzata Rożniatowska stanęła do zdjęć w białej sukni. Tym razem na plakacie filmowym - i to jako twarz całej produkcji.

Jak aktorka z drugoplanowych ról trafiła na plakat?

Małgorzata Rożniatowska przez dekady budowała karierę na rolach, które widzowie pamiętają, ale rzadko kojarzą z nazwiskiem. Kisielowa z "M jak miłość", Kleczkowska ze "Złotopolskich" - sympatyczne, pucułowate twarze z tła. Film "Dalej jazda!" to zmienił. Historia pary seniorów, którzy kradną nyskę i ruszają w świat, dała jej pierwszoplanową rolę - i niespodziewany hit.

Na premierze zjawił się ktoś, kogo fani niemal nie rozpoznali. Rożniatowska mocno schudła. W rozmowie z serwisem "Poradnik zdrowie" wyjaśniła, że to efekt zmiany diety i trybu życia bez chwili wolnego. Podobno wraca do domu głównie po to, żeby się przespać.

Co zdradziła o Marianie Opani i planach na trzecią część?

Druga część "Dalej jazda!" kręciła się wokół ślubu kościelnego seniorskiej pary. Rożniatowska jako Elżbieta założyła suknię ślubną - pół wieku po własnej ceremonii. Zdjęcie z planu trafiło na plakat promujący film.

Partnerem na ekranie był Marian Opania - znajomy od pięćdziesięciu lat, ale dotąd nigdy współpracownik. W rozmowie z Kozaczkiem aktorka wspominała ich pierwsze spotkanie:

"Z Marianem Opanią poznaliśmy się równe 50 lat temu, ja byłam na czwartym roku i zostałam zaangażowana do niewielkiej rólki w 'Awansie' Janusza Zaorskiego, gdzie Marian grał główną rolę. I później przez 50 lat spotykaliśmy się okazjonalnie, nigdy nie w pracy. I nagle po 50 latach wspólna praca i było tak wspaniale, jak 50 lat temu."

Po sukcesie drugiej części widzowie zaczęli pytać o trzecią. Rożniatowska przyznała w tej samej rozmowie, że nie miałaby nic przeciwko - zwłaszcza jeśli Opania znów byłby na planie. Na pytanie, jak zostaje się gwiazdą po siedemdziesiątce, odpowiedziała bez owijania w bawełnę: "Najważniejsze, że propozycja przyszła i tylko to się liczy. Może, gdyby przyszła wcześniej, to nie mielibyśmy takiego oddźwięku."

Pięćdziesiąt lat czekania, jedna skradziona nyska i suknia ślubna na starość. Czasem kariera rozkwita dokładnie wtedy, kiedy nikt się tego nie spodziewa.

Czy kibicujecie trzeciej części przygód seniorskiej pary? Dajcie znać w komentarzach.