Małgorzata Rożniatowska wzięła rolę Elżuni z desperacji - żeby zarobić trochę kasy. Myślała, że zagra jeden epizod i tyle.
Długie lata bez pracy i pieniędzy
Zanim Elżunia Kleczkowska stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej telewizji, jej odtwórczyni tkwiła w zawodowej i finansowej zapaści. Małgorzata Rożniatowska przez długi czas nie dostawała żadnych propozycji - ani z teatru, ani z planu filmowego.
"Szczerze powiedziawszy, prawda prosto w oczy - jak zaczęłam grać w serialu 'Złotopolscy'. Też nie byłam w teatrze, nie pracowałam i wtedy zaczęłam pracować regularnie, co się przekładało, że tak powiem, również na finanse" - wyznała aktorka w rozmowie z Kozaczkiem.
To nie było planowane wejście w wielką karierę. To był ratunek na rachunki.
Umowa, która zmieniła wszystko
Rożniatowska sama przyznała, że w momencie podpisywania kontraktu ze "Złotopolskimi" nastawiała się na szybki zarobek i koniec. "To będzie krótki epizodzik, że muszę trochę kasy zarobić, więc wezmę rolę wścibskiej, dość charakternej postaci" - wspominała w tym samym wywiadzie.
Po nakręceniu scen była przekonana, że Elżunia już nie wróci. Wtedy coś ją tknęło - wzięła umowę i dokładnie ją przeczytała. Okazało się, że produkcja może ją wezwać ponownie. Zadzwoniła, upomniała się o swoje i wróciła na plan.
"Poszłam na zdjęcia i od tej pory już grałam regularnie" - podsumowała.
Ekspresyjna, ekscentryczna sklepowa z miejscowości Złotopolice skradła serca widzów od pierwszego odcinka. Rożniatowska nie kryje, że sama darzy tę postać wyjątkowym sentymentem. "Postać sklepowej Elżbiety Kleczkowskiej jest postacią legendarną, jeżeli chodzi o polskie seriale" - oceniła.
Po zakończeniu "Złotopolskich" aktorka trafiła do obsady "M jak miłość", a na dużym ekranie pojawiła się między innymi w "Teściowych" i serii "Kogel Mogel". Sukces przyszedł późno - ale przyszedł. I zaczął się od umowy, którą o mało nie wyrzuciła do szuflady.
Czy znacie kogoś, kto trafił na życiową szansę przez czysty przypadek? Dajcie znać w komentarzach.




