Agnieszka Fitkau-Perepeczko (84 l.) czekała 19 lat. Dziś może być pewna - serial ją wreszcie przypomniał. Powrót do roli Simony w 'M jak miłości' nie jest przypadkiem - producenci podjęli świadomą decyzję o wznowieniu jej wątku.

Fitkau-Perepeczko wyrzucona za zbyt dużą popularność

W 2007 roku scenarzystka Ilona Łepkowska podjęła radykalną decyzję - skreśliła postać Simony z głównego nurtu serialu. Oficjalnie mówiła o tym, że wątek aktorki był "ponad jej możliwości aktorskie". Nieoficjalnie? Fitkau-Perepeczko miała być zbyt silnym charakterem, który "przysłania innych". Sama zainteresowana nie poddawała się. Wielokrotnie w rozmowach z mediami tłumaczyła, że padła ofiarą własnego sukcesu - publiczność ją pokochała, a właśnie to miało być jej "winą".

"W naszym kraju charakter, który robi furorę, zostaje wyrzucony" - mówiła z goryczą w wywiadzie dla Plejady. Łepkowska natomiast sugerowała, że aktorka "próbowała dyktować twórcom warunki" i wpływać na swoją fabułę. Konflikt był wyraźny.

Powrót Simony - niespodzianka dla wszystkich

W lutym 2026 roku producenci zaprosili Fitkau-Perepeczko na specjalny odcinek jubileuszowy. Aktorka wróciła - emocji było pod dostatkiem, ale wówczas sprawa przycichła. Nikt nie wiedział, co dalej. Teraz wiadomo - seria kolejnych odcinków z jej udziałem już się kręci. Fitkau-Perepeczko wznowiła pracę w serialu na stałe.

Emocje aktorki sięgnęły zenitu, gdy przed jej domem pojawił się fotoreporter. W obszernym wpisie na Instagramie opisała scenę z humorem - obserwowała paparazzi zza firanki, który "udawał spacerowicza z kamerą pod brodą". Zaproponowała mu nawet kawę w domu, żeby przedyskutować warunki współpracy z mediami.

"Gotowa do współpracy - na moich warunkach"

Fitkau-Perepeczko nie kryje, że czeka na dalsze zainteresowanie mediów. W swoim poście pytała retorycznie, ile redakcje są skłonne zapłacić za "kiblowanie pod oknem" i co właściwie chciałyby pokazać. Dodała też: "A może czas na skandal... ale na moich warunkach". Ton pełen ironii i świadomości własnej wartości.

To jasny sygnał - aktorka wie, że powrót do serialu to powrót do gry medialnej. Po 19 latach nieobecności w głównym nurcie nie zamierza być zapomniana. Według nieoficjalnych informacji, zespół produkcyjny "M jak miłości" planuje zintensywnienie promocji jej postaci, co oznacza więcej ujawnionych szczegółów fabularnych i wywiadów z aktorką.

Czemu zmiana decyzji po 19 latach?

Brak oficjalnego oświadczenia od producentów, ale spekulacje wskazują na kilka powodów. Po pierwsze - powrót do nostalgii. Widzowie pamiętają Simonę. Po drugie - medialne zainteresowanie powrotem weterana zawsze generuje ruch. Po trzecie - Fitkau-Perepeczko nigdy nie zniknęła całkowicie z branży, regularnie udzielała wywiadów, utrzymując swoją obecność w świadomości publicznej.

Aktorka sama potwierdzała, że liczyła na ten moment. Teraz, gdy się spełnił, nie zamierza go zmarnować.

Co na to fani? Facebookowe grupy fanów "M jak miłości" eksplodują komentarzami. Część cieszy się powrotem ulubionej postaci, część pyta, czy to oznacza, że Ilona Łepkowska wciąż pracuje nad serialem. Odpowiedź brzmi - nie. Zmiana scenarzystów kilka lat temu mogła otworzyć drzwi dla Fitkau-Perepeczko. Czasami trzeba czekać na nową ekipę, żeby stare sprawy się rozwiązały.