Lazurowe Wybrzeże, miliarder w towarzystwie, słońce nad Morzem Śródziemnym - a potem Polska w lipcu. Małgorzata Rozenek wróciła do domu i nie kryła rozpaczy.
Lazurowe Wybrzeże, miliarder w towarzystwie, słońce nad Morzem Śródziemnym - a potem Polska w lipcu. Małgorzata Rozenek wróciła do domu i nie kryła rozpaczy.
Majdan został, Rozenek pojechała z miliarderem
Radosław Majdan miał pełne ręce roboty przy komentowaniu mistrzostw świata, więc żona nie czekała - spakowała walizki i wyjechała bez niego. Na Lazurowe Wybrzeże zabrała ze sobą makijażystkę Magdalenę Pieczonkę oraz miliardera Pawła Marchewkę z małżonką. Radek tymczasem cieszył się ciszą i meczami.
W rozmowie z Plotkiem były piłkarz przyznał wprost: "Dobrze się tam bawią, a ja mam spokój, żeby popracować. Mam więc przestrzeń, żeby oglądać mecze, przygotowywać się do programów i zapraszać gości. Tych obowiązków przy okazji mistrzostw jest naprawdę bardzo dużo, więc dobrze się podzieliliśmy".
Brzmi jak idealne małżeństwo. Przynajmniej przez te kilka dni.
Powrót do kraju i pierwsze słowa? Żal i kwaśna mina
Rozenek wróciła w miniony weekend i niemal natychmiast zabrała głos w mediach społecznościowych - bo polska pogoda w lipcu to nie Côte d'Azur. "Powrót do rzeczywistości po wakacjach. Pogoda jest tak beznadziejna, ludzie. Po prostu nie mogę w to uwierzyć. Pada, jakie chmury" - napisała na swoim profilu.
Czułe powitanie męża też jakoś specjalnie jej nastroju nie poprawiło. Kiedy Radosław Majdan pojawił się w kadrze i zapytany, czy cieszy się z powrotu żony, odparł, że do domu "wróciły jego pączki" - Gosia skwitowała to kwaśną miną i jednym zdaniem: "Ale chyba nie tęskniłeś za bardzo".
Majdan od razu zaczął się tłumaczyć nawałem pracy. Czy go przekonała? Po minie Rozenek - raczej nie od razu.
Szczerość tego małżeństwa na wizji to jedno z niewielu rzeczy w polskim show-biznesie, które nigdy nie nudzą. Co na to fani - piszcie w komentarzach, czy Radek tym razem się obronił.


