Barcelona jeszcze nie ostygła, a Bardowscy już pakują walizki na Majorkę. Para z 'Rolnika' udowadnia, że krowy i kredyt nie muszą przekreślać życia.
Anna i Grzegorz Bardowscy od lat konsekwentnie burzą mit, że życie na wsi to wieczna harówka bez chwili oddechu. Uczestnicy drugiego sezonu "Rolnik szuka żony" zbudowali coś, czego wielu im zazdrości - duże gospodarstwo w Uniejowicach na Dolnym Śląsku, stabilną rodzinę i wciąż czas na siebie.
Raty, pole i... Majorka
Bardowscy niedawno dokupili 1,5 hektara ziemi, powiększając i tak już spore gospodarstwo. Anna nie ukrywała na Instagramie, że to duży krok finansowy. "Nic tak nie zbliża jak wspólne raty do spłacenia. A tak poważnie, dzisiaj oficjalnie kupiliśmy skromne 1,5 ha pola. Powolutku, jak się da, powiększamy gospodarstwo" - pisała w mediach społecznościowych. Kredyt kredytem, ale życie toczy się dalej. W połowie czerwca para wybrała się tylko we dwoje do Barcelony. Niecałe trzy tygodnie później - już Majorka.
"Leniuchujemy i zwiedzamy. Majorka jest piękna i różnorodna. Droga węża i zabytkowy tramwaj w Sóller robią ogromne wrażenie. Dodatkowo sklepiki pełne rękodzieła" - napisała Anna Bardowska na Instagramie, gdzie obserwuje ją 353 tysiące osób.
Fani nie mają wątpliwości
Pod relacjami z podróży posypały się komentarze pełne zachwytu. "Cudna z Was para, aż nie idzie się napatrzeć, jaka miłość od Was bije", "Para sobie przeznaczona", "Grzesiu, wygrałeś los na loterii" - piszą obserwatorzy. Anna, z wykształcenia nauczycielka, porzuciła pracę przedszkolanki po poznaniu Grzegorza w programie. Dziś zajmuje się gospodarstwem, wychowaniem dwojga dzieci i prowadzeniem Instagrama, gdzie regularnie konsultuje z fanami stylizacje i pomysły na wystrój wnętrz. Własny butik modowy już zamknęła, ale zasięgów nie traci.
Jak im się udaje tak sprawnie godzić farmę z podróżami - tego Anna na razie nie zdradza. Może kolejna relacja z Majorki coś wyjaśni?


