Szymon Majewski napisał żart. Małgorzata Rozenek-Majdan przeczytała go rano i postanowiła, że tym razem nie odpuści.
Gala Top Charity inspirowana kulturą Ghany, zorganizowana przez Omenę Mensah i Rafała Brzoskę, skończyła się jak kończy się wiele wielkich wieczorów w polskim show-biznesie - nie oklaskami, lecz wymianą zdań na Instagramie.
Rozenek-Majdan pojawiła się na wydarzeniu w pomarańczowej sukni ze złotymi akcentami, świadomie nawiązującej do tradycji ludu Aszanti. Kreacja miała być hołdem dla dziedzictwa Ghany, a nie kolejnym efektownym wyjściem na czerwony dywan. Majewski ocenił to inaczej.
Majewski strzelił żartem, Rozenek-Majdan nie zamierzała milczeć
Satyryk skomentował stylizację prezenterki w mediach społecznościowych z typową dla siebie ironią. Jego wpis szybko zaczął krążyć wśród obserwujących.
"Małgorzata Rozenek na gali Top Charity miała suknię barwioną pyłem z ghańskich skał. To nie wszystko, też miała we włosach doczepy z kandyzowanych wodorostów z Nilu" - napisał Majewski.
Następnego ranka pod jego postem pojawiła się odpowiedź Rozenek-Majdan. Długa, konkretna i bez cienia przepraszającego tonu.
"Szymon, rozumiem żart. Naprawdę. Sama mam do siebie dystans i przez lata słyszałam o sobie rzeczy znacznie zabawniejsze, ale tym razem nie śmiejesz się tylko ze mnie i mojego męża" - napisała prezenterka w komentarzu pod wpisem Majewskiego.
"Nigdy nie pozwoliłam sobie na wyśmiewanie drugiego człowieka"
Rozenek-Majdan poszła dalej. Wskazała, że kpina uderza nie tylko w nią, ale też w pracę projektantki i w ideę, która stała za całą kreacją.
"Śmiejesz się z pracy projektantki, która włożyła w ten projekt talent i serce. Nigdy nie pozwoliłam sobie na wyśmiewanie drugiego człowieka, jego wyglądu, stroju, marzeń czy wysiłku, który w coś włożył. Można się nie zgadzać, można krytykować, można mieć inne poczucie estetyki, ale jest granica między humorem a poniżaniem" - zaznaczyła celebrytka.
Dodała też, że jej zaangażowanie w temat gali i dbałość o szczegóły miały zostać docenione przez samego króla Aszanti.
Spór między Majewskim a Rozenek-Majdan szybko przestał być wyłącznie internetowym docinkiem. Zamienił się w dyskusję o tym, gdzie kończy się satyra, a zaczyna deprecjonowanie cudzej pracy. Pytanie, czy Majewski odpowie - i co powiedzą na to obserwatorzy obu stron - pozostaje otwarte.
Czy Majewski przesadził, czy Rozenek-Majdan za mocno wzięła żart do serca? Napiszcie w komentarzach.




